Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Apulia’

Po fali sprzecznych uczuć wbudzonych przez Nero di Troia wpadłem w wir jeszcze sprzeczniejszych, którym na imię Primitivo. Ten najbardziej ekstremalny i kontrowersyjny szczep starej Europy w swoim mateczniku w Mandurii (południe Apulii koło Tarentu) rodzi jedne z najmocniejszych win na świecie. W Mandurii będę w środę, dziś w swe objęcia wzięła mnie Gioia del Colle, druga apulijska apelacja specjalizująca się w Primitivo. W odróżnieniu od Mandurii winnice leżą tu wyżej (400 m), wina są ciut świeższe, ale na alkohol nic to nie pomaga – rekordzista dzisiejszej degustacji osiągnął 18,2%! Inny zawodnik – 16,5% i 15 g cukru; w smaku Kindzmarauli.

Cantine Ferri Puglia Primitivo Purpureus 2008

Do tego kolory czarne jak noc, zero kwasowości, zero garbników, ciała miękkie jak flanela, słodkie jak szarlotka, proste jak radosny okrzyk dziecka. Jeśli się uda, bo często jest to okrzyk zdeformowany przez zbyt późny zbiór, nieudane maceracje, beczkę, zatrzymane fermentacje.

Krótko mówiąc – kontrowersji tu nie brakuje, a udany jest jeden strzał na trzy. Ja dziś ustrzeliłem Pasquale Petrera (Fatalone), Plantamura, duet z dźwięcznie nazwanej winiarni scJ’o, mikrogarażystę Cristiano Guttarolo oraz Polvanera. Ta ostatnia posiadłość jest w tym roku pieszczoszkiem włoskich krytyków, w drugim roczniku działalności zgarnęła wszystkie możliwe nagrody za swoje wina 16 i 17. Ich liczbowe nazwy oznaczają zarazem zawartość alkoholu. Nie wiedziałem czy śmiać się, czy płakać, ale wina okazały się całkiem dobre. Proste, “prymitywne” właśnie, żadną miarą nie wielkie (a czytając opisy winopisarskie, można by pomyśleć, że ludzkość odnalazła nowego mesjasza), ale całkiem nieźle jak na swoją masę wyważone, z wtopionym alkoholem, ktorego faktycznego poziomu w ciemno chyba nikt by nie odgadł. Asfalt, kauczuk, eukaliptus, suszone ziołe (rozmaryn), esencja wiśni i jeżyny, gęste jak olej, ale wciąż jeszcze smakujące świeżym owocem. Świetne (to w Apulii duża rzadkość) jest również powstające tu białe Aùva ze szczepu Fiano Minutolo. A najbardziej podobała mi się skromność właściciela, który swoje medalowe Primitivo wycenia na 10€ i obiecuje nie podnosić cen. Czy wytrzyma?

Read Full Post »

Apulia felix (1)

Posiadłość Cefalicchio w Canosa, w centrum Apulii.

Pozdrowienia z Apulii, tego przez Boga zapomnianego tyłka włoskiego buta, dalekiego od wszelkiej cywilizacji poza własną, fenicko-grecko-rzymsko-normańsko-aragońską.
Dziś zastanawialiśmy się nad raison d’être szczepu Nero di Troia. Jeśli o nim nie słyszeliście, nie jesteście wystarczająco in, jak się tutaj mówi. Daje bowiem rekordowy zastrzyk świeżego, niskokwasowego, czereśniowego owocu, którego wedle wszelkich znaków na niebie szuka obecnie konsument.
20 win od różnych producentów z północy i serca Apulii, apelacji Castel del Monte, Rosso di Cerignola, Rosso Canosa, Cacc’e Mmitte di Lucera (spróbujcie to wymówić) i paru innych. Nosy super-, hiper-, ultraowocowe, z rzadka jakiś akcent korzenny i (częściej) roślinny, usta prościutkie, płaskie; w końcówce pocałunek garbników (ich karcąca obecność psuła dawniej czar Nero di Troia, lecz teraz jest ich często zbyt mało). W droższych winach zmiana frontu na nadekstrakcję i beczkę. Jeśli dużą, to jeszcze dobrze, ale sporo tu win sparkeryzowanych zgodnie ze starą antropologiczną prawdą, że na prowincji płaci się krocie za ubrania już dawno niemodne w metropolii.

Jedno z nielicznych dobrych Nero di Troia.

Jedno z nielicznych dobrych Nero di Troia.

Krótko mówiąc przez ten częsty makijaż trochę nie wiadomo, o co chodzi z tym Nero di Troia. Przedziwne rozwiązanie rebusu proponuje biodynamiczny producent Cefalicchio (w Polsce dostępny w Domu Wina). Zamiast nadesktrakcji „niedoekstrakcja”, kolor ciemnoróżowy, długie dojrzewanie wzmaga elegancję, wino jest świadomie cienkie, niczego nie udaje i kosztuje 11€. A do tego piękne pokoje w starym XVIII-domostwie, biodynamiczna oliwa i przecier pomidorowy, no i świetna restauracja. Foccaccia prosto z pieca z ziołami własnego ogródka, duszone cebule, słodko-słony torcik z ricotty i niezapomniane kotleciki jagnięce, podane bez niczego, pieczone minutę. Proste jak podanie dłoni, pogodzone ze sobą, bez kompleksów niższości ani wyższości, jak wszystko w Cefalicchio.

Z 2ha paneli Cefalicchio produkuje 4 razy więcej energii niż samo zużywa.

Read Full Post »

Winnica Nerello Mascalese na północnym stoku Etny.

Winnica Nerello Mascalese na północnym stoku Etny.

Pozdrowienia z Etny, gdzie przysłuchuję się sympozjum poświęconemu alberello (uprawie krzewów wolno rosnących) i piję wina 26 producentów tak uprawiających winnice.

Dziwny to temat na konferencję (polskiego konsumenta tyle obchodzi – zgaduję – co dobór podkładek do australijskiego Sémillon), ale dobry na degustację. Alberello (fr. vigne  en gobelet, hiszp. en vaso, ang. bush vines, po polsku niekiedy – niezbyt precyzyjnie – „cięcie na głowę”) to bowiem najstarsza forma uprawy winorośli w Środziemnomorzu, która zachowała się w jego najbardziej izolowanych, najmocniejszych siedliskach, jak: Etna, Sardynia, Cinqueterre, Amalfi, Manduria, wyspy greckie, południowy Rodan, Roussillon, Priorat, Baleary, Jumilla (lista niewyczerpująca). Ponieważ obsługa krzewów wolno rosnących może być niemal wyłącznie ręczna i kosztuje dwa razy więcej niż inne formy uprawy, utrzymują ją tylko najambitniejsi producenci, często ekologiczni / biodynamiczni / „naturalni” (to najmodniejszy obecnie w Italii termin).

Panevino Ogu

Nie brakowało więc na dzisiejszej degustacji win na wskroś indywidualnych, przełomowych, czasem szokujących. Zapowiadał się nawet Alessandro Dettori (o którym w moim niedawnym wpisie) – w końcu nie dojechał, ale godnie zastąpił go również skandalizujący Sardyńczyk Panevino. Dwa wina bezsiarkowe – białe Alvas i czerwone ‘Ogu – nie przemówiły do mnie zupełnie – smakowały jak domowe piwo z chleba, bez krztyny owocu czy winnego charakteru. Ciut lepsze było siarkowane czerwone Piccadè. Może czasem lepiej dodać tę siarę? Wśród innych win kontrowersyjnych trzeba wymienić La Morellę, której australijscy właściciele postanowili już i tak z natury mocarny szczep Primitivo jeszcze dodaktowo „ushirazić”: ale 15,5% alkoholu to dla Europejczyka jednak za wiele, pomimo niezłych garbników i przyzwoitej kwasowości.

Zerbina Pietramora 2006

Ciekawe okazały się natomiast wina robione z alberello w regionach bardziej północnych. Znana od lat Fattoria Zerbina uprawia tak swoje Sangiovese (to unikat na skalę światową) i może dlatego tutejsze wina, z Pietramora 2006 na czele, ale i lżejszym Torre di Ceparano 2005, mają niezwykłą jak na swą odmianę koncentrację oraz szczególną, krystaliczną fakturę garbników, którą w Sangiovese niełatwo osiągnąć. Wolno rosnące krzewy to też element krajobrazu Ligurii, w tym i jej najlepszego wina czerwonego – Rossese di Dolceacqua (zostało go tylko 80 hektarów, tak trudna jest uprawa!). Jadąc na Lazurowe Wybrzeże lub festiwal w Cannes koniecznie zajeźdźcie tu i za bezcen kupcie cały bagażnik Rossese di Dolceacqua 2007 i Rossese Superiore 2007 od minispółdzielni Maixei, win cudownie eleganckich, lekkich jak mgiełka, autentycznych, mineralnych, które sprawiają, że zapomina się o wszystkich merlotach tego świata.

Portal del Montsant-Priorat

Pojawili się też zaskakujący zawodnicy z zagranicy, jak Jean Foillard z Morgon (Morgon AOC 2006 i 2007 są dość proste, ale Morgon Côte du Py 2007 to już jest niesamowicie indywidualna butelka, z hipnotyczną jakością owocu), Olivier Pithon z Roussillon (z trzech win najbardziej spodobało mi się czerwone La Coulée 2005 – mięsiste, szczere smaki Południa) czy Portal del Montsant / Priorat, nowy garażowy projekt w Katalonii: Montsant Carinyena Velles 2007 czy zwłaszcza białe Santbru 2008 (biała i różowa Garnatxa starzona w dębie) to jedne z ciekawszych, najmniej przesadzonych win, jakie ostatnio piłem z tej coraz częściej popadającej w przesadę okolicy.

Sycylię reprezentowały ciekawe wina wyspiarskie – pyszne słodkie Passito di Pantelleria 2005 od Salvatore Ferrandesa czy dyskusyjna wytrawna Malvasia z Wysp Liparyjskich (tradycyjnie i tu robi się raczej słodkie) Pomice 2008 z Tenuta di Castellaro, dla mnie zbyt techniczna, ale chętnie spróbuję jej za parę miesięcy. Dla wielbicieli miękkich, słodkich smaków śródziemnomorskich dobry duet od mecenasa Curto, z ładnie ewoluowanym Nero d’Avola Fontanelle 2004 na czele. Dla łowców rzadkości nowe Faro Bonavita (z tej apelacji nawet najwytrawniejsi winomani znają tylko fantastyczne Palari), czyli 30-latki uprawiają 100-letnie krzewy. No i sporo win z samej Etny, o których napiszę szerzej w jednym z najbliższych numerów Magazynu WINO.

Etna słynie z borowików. Tego zbieracza spotkałem na 1300 m n.p.m.

Etna słynie z borowików. Tego zbieracza spotkałem na 1300 m n.p.m.

Wrażeń więc nie zabrakło. Milo jest senną mieściną z 1,1 tys. mieszkańców, a jednak od 26 lat organizowana jest tu jedna z ciekawszych degustacji wina na Sycylii – Vinimilo. A do tego wieczorem na placyku rozłożyli się slowfoodowi producenci wędlin i serów oraz zbieracze dzikiej górskiej mięty (ja nabyłem i bardzo polecam kozie sery Cammarata z centralnej Sycylii). Czy w Polsce też tak można?

Etna - opuncje

Read Full Post »

« Newer Posts