Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Gruzja’

Centrum Wina jest jednym z największych polskich importerów wina (w 2010 r. sprzedało go za ponad 58 mln zł). Toteż doroczna firmowa degustacja jest jednym z obowiązkowych dla polskiego winomana wydarzeń w kalendarzu. Dawniej organizowana jako Jesienna Galeria Win w budynku warszawskiej Agory, od dwóch lat jest częścią Open Family Day, czyli „festiwalu kulinarno-winiarskiego” we współpracy z Noble Bank.

(Rekomendacje zakupowe + bonus na dole strony).

Centrum Wina rozpowszechnia swoje wina w każdej polskiej gminie i zdominowało rynek restauracyjny (dzięki kontrowersyjnej strategii obejmującej wypłacanie restauracjom nawet kilkudziesięciu tys. zł za wyłączność). Dociera ze swoimi winami – stojącymi w swym ogóle na dobrym poziomie – do publiczności szerszej niż ktokolwiek w Polsce. Nic dziwnego, że niedzielna degustacja na warszawskim Służewcu zgromadziła nieprzebrane tłumy, choć nie była do końca „open” (bilet wstępu kosztował 150 zł), a warunki obcowania z winem nie były komfortowe (koszmarne kieliszki, sięgająca 30oC temperaturę tak powietrza, jak i niektórych butelek).

Pintia Toro 2007

Najlepsze wino degustacji.

Socjologicznie rzecz biorąc była to ciekawa impreza. Tu Vega Sicilia, tam półwytrawne argentyńskie frizzante. Pascal Brodnicki grilluje przez mikrofon, a menedżer Dourthe’a określa procent Petit Verdot w kupażu. Miłośnicy win półsłodkich wydawali się co prawda w tym roku w odwodzie, ale hasłem dnia było „czerwone, łagodne”, najlepiej Cabernet Sauvignon lub Merlot. Przejście od Chablis Grand Cru do koktajli na bazie Cutty Sark i syropów Monin odbywało się wyjątkowo płynnie. Garstka prawdziwie zainteresowanych winem ginęła w tłumie pstrokatej, rozimprezowanej klasy średniej.

Paolo Pasini San Giovanni Garda

Paolo Pasini z winiarni San Giovanni.

To z pewnością właściwy target dla Centrum Wina, lecz co znajdzie tu dla siebie winocentryk? W sumie niemało. Bardzo ciekawą nowością ostatnich dni jest np. Az. Agr. San Giovanni znad Gardy (pisałem o niej słówko tu). Te zgoła niekomercyjne wina – mineralne Lugana, malinowe Chiaretto, słono-słodkie Groppello – kupimy w niezłej za te emocje cenie 60 zł. Pojawić się mają obok Bollingera i Nicolas Feuillatte kolejne szampany z domu Thiénot. Od mniej więcej roku mamy przyzwoite wina gruzińskie Iveriuli. Centrum Wina stara się jak może, by różnicować swoją ofertę, wprowadzać ambitniejsze wina, lecz pobyt na Open Family Day wskazywał, że parlamentarna większość woli to, co już zna. Evergreenem pozostają sztampowe chilijczyki z nieśmiertelnym Wentiskłero na czele oraz garstka „brandów” takich jak Antinori, Masi czy Valdemar (tutaj wymowne zestawienie bestsellerów). Z katalogu znika za to stopniowo Anselmi z Soave, są kłopoty z zamówieniem Bründlmayera, od lat nie zmieniły się roczniki Pecchenino. Z rozmów z kadrą średniego szczebla, tymi kierownikami poszczególnych sklepów i handlowcami z terenu, na których pracy Centrum Wina w dużej części się opiera, powraca wciąż ten sam wątek: Francja, Riesling, Tokaj, porto „się nie sprzedają”, „nie ma zainteresowania”.

Centrum Wina kupon rabatowy październik 2011Nieśmiało myślę, że za tymi wszystkimi Côtes du Rhône, Furmintami i Musarami w katalogu nie idzie jakaś konsekwentna strategia marketingowa. Gdy zdarza mi się wpaść do sklepu CW, nie czuję się specjalnie edukowany w kierunku tych ciekawszych (i spełniających moje oczekiwania) win. A niekiedy wpadam na zupełną ścianę, jak wtedy, gdy sprzedawca szukał wytrawnego Chenin Blanc na półce z Rodanem. Największym magnesem przyciągającym do Centrum Wina wydaje się magiczny system rabatów. Któż nie poczuje się doceniony, gdy po pierwszej wizycie dostanie 15 albo nawet 20% zniżki. To nic,  że ceny „oficjalne” bujają w obłokach i nawet po tej zniżce nie są szczególnie konkurencyjne. (O takiej technice sprzedaży dyskutowaliśmy kilka dni temu à propos 101win.pl). Gwoli prawdy CW w ostatnim czasie nieco obniżyło marże; niektóre wina w swych cenach zasługują już na polecenie. Z kolei impet straciły jesienne promocje. Poprzednie edycje Jesiennego Festiwalu Win okraszone były 30-procentowym rabatem na cały katalog Centrum Wina. W tym roku rabat jest już tylko na wybrane wina – po 1 od każdego producenta. Ale i to dobre. Wybrałem dla Państwa najciekawsze z tych przecenionych win – są to naprawdę dobre cenowe okazje. Z promocji skorzystać można do 6.10.2011, a dla tych, którzy nie byli na Open Family Day, mam 4 kupony promocyjne uprawniające do 30-proc. zniżki. Kupony prześlę pocztą czterem pierwszym osobom, które podadzą swój adres pocztowy na bonkowsk*poczta.onet.pl.

[27.09 12:47 Żałuję ale wszystkie kupony rozdane!]

5 najlepszych okazji w promocji Centrum Wina:

Kim Crawford Marlborough Sauvignon Blanc 2010 – 45,50 zł

Paul Jaboulet Aîné Côtes du Rhône ‘Parallèle 45’ 2008 – 33,60 zł

Dourthe Bordeaux No. 1 2009 – 39,20 zł

Tbilvino Mukuzani 2007 – 37,80 zł

Trapiche Broquel Cabernet Sauvignon 2008 – 34,30 zł

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

5 najlepszych win spoza promocji:

San Giovanni Il Lugana 2010 – 59 zł

Oremus Tokaji Furmint Mandolás 2009 – 74 zł

Paul Jaboulet Aîné Crozes-Hermitage Les Jalets 2008 – 79 zł

Château La Garde Pessac-Léognan 2004 – 159 zł

Pintia Toro 2007 – 219 zł

(więcej…)

Read Full Post »

Trwa finał Grand Prix Magazynu WINO. W degustacji w ciemno spośród 80 win wybieramy najlepsze butelki roku w 9 kategoriach. Do finału trafiły najlepsze i najciekawsze wina zauważone przez redaktorów Magazynu w ramach naszych paneli degustacyjnych i nie tylko.

© Kamil Kawałko/KKWADRAT.

Tegoroczną nowinką jest zaproszenie do oceniającego panelu nie tylko współpracowników MW, sommelierów, ale i szerokiej reprezentacji blogerów. Wczoraj wina białe degustowali z nami winomani z iWines, O winie, Moje Wina, Książka i Wino, Winobrania, Pij Wino!, a także z nieblogów Sstarwines i Kup Sobie Wino. (Za to z komisji oceniającej wyłączeni zostali importerzy win, którzy uczestniczyli w degustacji wyłącznie jako obserwatorzy).

Jako sekretarz komisji i mąż zaufania, pieczołowicie chowający butelki w czarne skarpety, nie uczestniczyłem w głosowaniu i mogłem spojrzeć na wczorajszy finał nieco z boku. Wybór czołowych butelek w pięciu kategoriach nie był łatwy, zwłaszcza, że jak to w życiu, niektóre wypadły znacznie poniżej, a inne powyżej oczekiwań. Oto parę spisanych na gorąco uwag – oczywiście zupełnie niezależnych od werdyktu jury, który podamy do publicznej wiadomości w czasie uroczystej gali Magazynu WINO 7 grudnia.

Wina białe do 30 zł

Mój faworyt: Dveri-Pax Šipon 2009 – powiedzieć że jest to wino wiejskie to nic nie powiedzieć – pierwszy nos jest tak zredukowany, że chce się wziąć nogi za pas, ale po chwili w kieliszku rzecz jest zdumiewająco jak na swoją cenę cielista i wielowymiarowa. Czy komisja dała mu szansę?

Rozczarowanie: Viña Collado Macabeo 2009 (101win.pl) – degustowane w panelu MW wino zalecało się zaskakującą jak na swe pochodzenie mineralnością. tym razem wypadło blado, mlecznie, twardawo, technicznie.

Wina białe do 60 zł

W tym dobrym przeglądzie polskich półek mój prywatny złoty medal przyznałbym Dobogó Tokaj Furmint 2008 od Mielżyńskiego – ten świeżutki rocznik był z początku bardzo beczkowy, agresywny, ale co za materia!

Rozczarowanie: Konrad Sauvignon Blanc 2009 – nie piłem tego wina na panelu MW, gdy zostało wyróżnione w kategorii cena/jakość; mnie wydało się prościutkie, bez większego owocu, bez dodatkowego wymiaru i odstające swą jakością od innych win w tej kategorii.

Wśród degustatorów m.in. Sławomir Chrzczonowicz (Winkolekcja) i Ewa Rybak (Moje Wina). © Kamil Kawałko/KKWADRAT.

Wina białe powyżej 60 zł

Mój faworyt: walczyłem ze sobą, ale w końcu uległem magicznej głębi Heymann-Löwenstein Röttgen Riesling 2008 (101win.pl) – cukru resztkowego niby sporo, co zawsze sprawia, że konkurencja z winami prawdziwie wytrawnymi nie jest do końca fair, ale z każdą chwilą odzywało się tu więcej mineralności i struktury.

Rozczarowanie: Telavi Wine Cellar Satrapezo 10 Kvevri 2007, o tym wspaniałym gruzińskim winie z amfory pisałem niedawno tu, ale to nie był jego dzień: nie smakowało mi, było matowe, bez głębi, bez emocji, nie mogło się równać z powyższym Rieslingiem i pozostałymi winami ze ścisłego finału w bieli. A może do kogoś w gronie jury jednak przemówił?

Wina słodkie

Stylistyczna zagwostka: głosować na mineralną kwasowość Rieslinga czy na gładki jak nadmorski piasek cukier porto? Rześkość Tokaju czy kalejdoskopowe smaki vinsanto? Rozczarował mnie per saldo Velich TBA Welschriesling 2005 (Mielżyński), superskoncentrowany, ale męczący i płaski jak karmel, do tego ze sporym alkoholem. A zdumiał Kikelet Tokaj Aszú 5P 2004 – to wino dość lekkie, zwiewne, mało słodkie; w życiu nie dałbym mu szansy w starciu z takimi tytanami, jak Velich czy Aszú 6P 2000 od Pajzosa, a jednak jego czysty jak sopel lodu morelowy smak ciągnął się za mną jeszcze w taksówce, którą odjeżdżałem z degustacji. Czy tylko za mną?

Finałowe wina słodkie w kieliszkach. / © Kamil Kawałko/KKWADRAT.

(więcej…)

Read Full Post »

Z wnętrza ziemi

Po opisanych w poprzednim wpisie Valpolicellach mam jeszcze dla Państwa kilka perełek z ostatniego panelu Magazynu WINO. Tak to już jest, że im bliżej końca roku, finału Grand Prix Magazynu, zamówień na firmowe prezenty (z których żyje wielu naszych importerów), tym spada proporcja nadsyłanych malbeków za 29 zł, a pojawia się coraz więcej prawdziwie ciekawych flaszek z górnej półki.

Wino, które mnie prawdziwie poruszyło, nie będzie wszak się nadawać na podarek dla personelu średniego szczebla w banku czy firmie konsultingowej. Szanse, by jego pomarańczowo-bursztynową barwę i goździkowy bukiet polubiła Kasia z działu klientów detalicznych albo Tomek z IT, są niestety raczej małe. To dziwaczne, niedzisiejsze wino wymaga otwartego umysłu i gotowości na winiarskie ryzyko, której trudno się spodziewać po statystycznym konsumencie. Dlatego nie mam złudzeń, że odniesie jakikolwiek sukces komercyjny (kosztuje zresztą 100 zł).

Wbrew pozorom tu leżakuje wino.

Ale skoro czytają Państwo tego bloga, ryzyko jest Państwu nieobce i to wino jest dla Państwa w sam raz. Pochodzi z naszej bratniej Gruzji i sporą część swego życia spędziło w ziemi – a konkretnie w glinianej amforze. I do tego z własnymi skórkami, choć w zasadzie jest winem białym.

Telavi Wine Cellar Satrapezo Rkatsiteli 10 Kvevri 2007

Jak zwykle w winach z amfory, mamy tu mało owocu i w ogóle mało nut technicznej winifikacji – nie szukajmy cytrusów, świeżego jabłka, „owoców egzotycznych” ani kocich sików. Natomiast otwórzmy nową stronę w notatniku na zapisanie tych wszystkich nut korzennych, pieprznych, jesiennych, przetworowych, za którymi w ustach kryje się zaskakująca w winie tego typu elegancja, jedwabistość faktury, owocowa czystość.

Wina z amfory czy szerzej – białe wina macerowane – najczęściej są rustykalne, więcej niż lekko utlenione, garbnikowe – suchość w ustach, wyraźny alkohol, brak finezji zwykliśmy uważać za cenę, którą trzeba zapłacić za niezwykłą ekspresję owocu i ziemi. A tu proszę, Gruzinom udało się pogodzić wodę z ogniem – przy ewidentnie macerowanym charakterze garbniki tego biało-pomarańczowego wina są bardzo dyskretne, całość jest czysta jak łza, a do tego wyraziście mineralna; zamiast wulkanicznego mamy tu w zasadzie kamienny chłód. To bodaje najlepsze białe wino gruzińskie, jakie piłem.

Wina z amfory to też unikalne narzędzia: "kurza łapka" do rozbijania czapy...

...i krakuna, antybakteryjna szczotka do czyszczenia amfory.

(więcej…)

Read Full Post »

Gruziński geniusz

Po wypiciu wszystkich świątecznych szampanów, chablis, meursaultów i bonnes-marów nadchodzi w życiu winomana ta trudna chwila, gdy zegar wybija godzinę szesnastą, w domu pojawiają się kolejni goście, na stole ląduje piernik, sernik, makowiec i szarlotka, ale co przytomniejsi proszą o pokrojone jabłko, a nadto trzeba naparzyć czarnej herbaty. No i podać do tego jakiś alkohol, który nie byłby koniakiem ani grappą, bo głowy i wątroby już nie te. Jak z tego wybrnąć? Porto też za mocne, Spätlese za lekkie, tokaj za kwaśny, vinsanto nie ma pod ręką. Sytuacja robi się nerwowa, bo nie ma na całym świecie wina, które obsłużyłoby tak skomplikowane wymagania i jeszcze wniosło do świątecznego równania wartość dodaną.

A właśnie że jest. Gruzińskie. Czerwone. Półsłodkie (o zgrozo!). Chwanczkara, Achaszeni, Odżaleszi, Kindzmarauli to nie nazwiska bojowników kaukaskiego zrywu narodowowyzwoleńczego, tylko słynnych gruzińskich win lekko-ćwierć-półsłodkich, na które winomanowi wypada kręcić nosem. Bo jakże to, poważny człowiek ma pić z uśmiechem półsłodkie? Takiego winiarskiego ni psa, ni wydrę? W dodatku kręcą sami Gruzini, że to wino „dla kobiet” (w Gruzji jest to faktycznie obelga); prawdziwi mężczyźni piją tylko utlenione wytrawne białe. Więc kręciłem i ja, dając czasami z uprzejmości 85 czy 86 punktów, ale nie mogąc się przekonać do tego wiśniówkowego smaku i koślawego cukru na podniebieniu.

Dziś, miotając się w amoku po piwnicy szukając wina pasującego do keksu i Darjeelingu, chwyciłem tę oto przywiezioną w 2005 z Gruzji flaszę

Telavi Wine Cellar Usakhelauri 2000

najrzadszego z gruzińskich „połsałodców”, powstającego dziś w liczbie ledwie tysiąca flasz z niemal wymarłego, starożytnego szczepu usachelauri (majętni mogą nabyć je u importera Marani). I od razu po nalaniu do zniecierpliwionych kieliszków doceniłem geniusz gruzińskiego narodu. To był właśnie ten smak. Ani za słodki, by nie znużyć znużonych już dwudniowym biesiadowaniem podniebień, ani za cierpkie, by nie przestraszyć cioci; trochę kwaskowate, trochę przymilnie owocowe, głębokie, świeże, autentyczne, winne co się zowie (co za ulga po „winie” z aronii próbowanym u wujka rok temu). Makowiec zniknął w trymiga, wino popijane herbatą nie mierziło, a po co drugim łyku komentowaliśmy jeszcze, jakie dobre rzeczy potrafią zrobić w tej Gruzji. Włosi mają swoje vini da meditazione, a Gruzini, ten najbardziej wygadany naród na świecie, rozkochany w przemówieniach, toastach, eposach, apostrofach, peryfrazach, wykształcili przez tysiąclecia swoje vino da conversazione. Chwała Gruzji i gaumardżos!

Read Full Post »

Barbaresco

Targi EnoExpo 2009 za nami. Od paru lat pracująca na renomę najlepszych w Polsce targów winiarskich impreza w tym roku odbyła się w szacie „kryzysowej”. Zmniejszona plandeką o jedną trzecią hala, wystawców niewielu, nastroje ostrożne. Goście dopisali (prezentowane przez Magazyn WINO najlepsze wina roku, startujące w finale naszej nagrody Grand Prix, skończyły się po godzinie…), lecz do picia było mniej niż w poprzednich latach.

Zabrakło Czechów, zabrakło błyszczących dwa lata temu Słoweńców. Lecz przede wszystkich zabrakło małopolskich importerów, których stoiska należały w poprzednich latach do najciekawszych wydarzeń EnoExpo: Wina.pl, DiVino, Salute, Austrovin. Choć z drugiej strony trudno się dziwić, gdy się zna koszty stoiska w Centrum Wystawiennym na ul Centralnej (4 tys. zł za parę m2 – małemu importerowi taki wydatek trudno uzasadnić)…

Lecz choć nie było tak dobrze, jak mogło być, winomani pościć nie musieli. Świetna nowa seria Kondoli Vineyards oraz fantastyczne 10 Kvevri od znanego i lubianego Marani (te wina zasłużą wkrótce na osobny wpis na blogu), parę pereł gościnnie u Niemieckiego Instytutu Wina ze słynnym Markusem Molitorem na czele, przekrojowa prezentacja win mołdawskich (aż 8 winiarni; obok beznadziejnych zlewek ze szczepu Izabella również nader poważne rzeczy z Vinăria Purcari i Acorex), ciekawe konsorcjum producentów z Apulii (takie Primitivo 2007 za 8€ z Cantina Due Palme, produkowane w 500 tys. egzemplarzy, potencjalny superhit nad Wisłą) – to wszystko starczyło na dwa dni dobrego degustowania.

Za ważne wydarzenie trzeba uznać występ – pod egidą Vinisfery.pl, Polskiego Instytut Winorośli i Wina oraz Małopolskiej Ścieżki Winnej – sporej grupy małopolskich winiarzy. Degustowałem te wina z konieczności pobieżnie, ale oprócz chwalonych już przeze mnie Winnic Płochockich i Jaworek duże wrażenie zrobiły na mnie wina z Winnicy Comte (lekki, żywy i czysty Muskat 2007 oraz gęste, obiecujące Rondo 2008) oraz Winnicy Poraj-Paczków, winifikowane przez Macieja Nowaka (intrygujący Johanniter 2008 oraz pysznie owocowy Rondo Rosé 2008).

A najciekawszym debiutem targów okazał się mikroimporter z Lublina Magia del Vino. Ciekawa selekcja mniej znanych win włoskich i bardzo dobre ceny. Wśród rodzynków znane Gavi La Scolca (dostępne już dawniej w Polsce w katalogu DiVino), ciekawe białe Pecorino z Abruzji, znane amarone Santa Sofia (okazja za 115 zł), przyzwoite Prosecco za jedyne 38 zł, a przede wszystkim tanie i świetne Barolo od Giacomo Fenocchio (styl bardzo tradycyjny, dla cierpliwych) oraz Barbaresco z młodej winiarni Marco & Vittorio Adriano. Śledzę jej wina od paru lat i coraz bardziej mi się podobają. Sanadaive to mało znane cru dające lekkie, kwiatowe, bardzo eleganckie Barbaresco do wypicia w ciągu 5 lat, natomiast Basarin można odłożyć na dłużej i podać do bażanta. Ceny 7275 zł za rocznik 2006 są okazyjne, taniej nie da się w Polsce kupić takiej klasy Nebbiolo.

Winnice firmy Adriano. © Marco & Vittorio Adriano

Read Full Post »

Warsaw Wines & Spirits 2009

Trzy dni winiarskich targów za nami. Impreza o swojsko brzmiącej nazwie Warsaw Wines & Spirits odbyła się w Warszawie. To jedyne w Polsce targi stricte branżowe – wystawiają się tylko producenci win i destylatów (oraz miodów pitnych i różnych wynalazków typu Bacardi Breezer). Jest zatem kameralnie: całość mieści się w pudełku do butów, czyli hali rozmiarów 30 na 20 metrów. Gości z początku można policzyć na palcach rąk. Ma się ochotę czmychnąć gdzie pieprz rośnie.

Ale warto było zostać. Dobrych win wbrew pozorom było sporo, a niedrobych właściwie wcale. Za śmieszne 20 zł (cena karnetu na 3 dni w przedsprzedaży internetowej) można było spróbować win już dostępnych na polskim rynku oraz dopiero szukających swojej szansy. W tej pierwszej kategorii sporym stoiskiem kusił importer M&P z solidną Alzacją od Schuellera, Riberą od Prado Rey, Chianti od Castellare et al. Inni wielcy naszego rynku zawiedli, nie zawiedli mali, jak Tudor House (ciekawa oferta mniej znanych win z Nowego Świata), MoVin (wina mołdawskie) czy Damil.

Wśród aspirantów było sporo ciekawych Hiszpanów – na sympatycznym stoisku izby handlowej ExCaL było m.in. kilka Bierzo z Tilenus Roble 2006 na czele – i Francuzów (Régis Boucabeille z Roussillon). Bardzo dobrze prezentowali się Portugalczycy z grupy Saven, skupiającej zdolnych enologów ze wszystkich regionów kraju. Tu do spróbowania było kilkadziesiąt etykiet, m.in. znana już u nas (sprowadzane przez importera Gali), przebojowa w swej cenie seria Azul Portugal. Ja mam słabość do enologa Jaime Quendery ze spółdzielni św. Izydora w Pegões. Ten facet nie umie zrobić wina, które nie byłoby smaczne i autentyczne, nieważne, czy za 3, czy za 15 €.

Marani Saperawi 2007

Skupiłem się jednak na winach z naszej części Europy (4 czerwca zobowiązuje). Nadreprezentowana była Gruzja. Przyjemnie było po dwóch latach zdegustować wszystkie wina z serii Marani. Tak przyjemnie, jak przeczytać kolejną dobrą książkę ulubionego autora. Nie był to może dzień win białych, ale takie wytrawne czerwone Telavuri (najtańsza etykieta, dostępna w sklepach po ~20 zł) to naprawdę kawał uczciwego owocu. Nie zawiodło jak zawsze Mukuzani i jak zawsze świetnie wypadło proste, bezpretensjonalne, urzekające zdrowym owocem i kipiące wigorem Saperawi 2007.

Kinzmaraulis Marani Kakhetian Royal B 2005

Również po paru latach miałem możliwość przyjrzeć się bliżej winom z Kindzmarauli Marani. Dawniej się do nich nie przekonałem i moją negatywną ocenę w „Winach Europy” dementowało wielu Czytelników, o winach wypowiadano się pozytywnie także tu. Miło mi stwierdzić, że się drzewiej myliłem. Sporo tu dobrych win. Bardzo oryginalnym białym, z tajemniczymi nutami kiszonych warzyw, jest na przykład Khikhvi 2007 z bardzo rzadkiego szczepu, a biały Kakhetian Royal 2005, starzony w amforach, ucieszy miłośników gruzińskiego hardkoru (jak ja). Czerwone też dobre, zwłaszcza Kakhetian Royal 2005 (czekać parę lat) i zaskakująco soczyste i żywe półsłodkie Kindzmarauli Original, bodaj najlepszy przykład tej apelacji, jaki piłem. W dodatku są to wina uczciwie wycenione (30-60 zł).

Aurvin Firebird Cabernet-Bastardo 2007

Wśród innych win ze Wschodu zaciekawiły mnie mołdawskie z firmy DK Intertrade. Postanowiła ona wyrwać się z postkomunistycznej beznadziei zatrudniając brytyjską enolożkę, która pod marką AurVin stworzyła serię win Firebird Legend. Są to zręcznie wypichcone pod określone price pointy wina z międzynarodowych szczepów, m.in. przyzwoite, soczyste Pinot Gris 2007, udane komercyjne Merlot Rosé 2007 oraz szczere, żywe, niskoalkoholowe (12-13%) czerwone z Cabernet Sauvignon 2007 i Cabernet-Bastardo 2007 na czele. Moglibyśmy na Wisłą i Wartą pić te wina do codziennych okazji zamiast chilijczyków i dobrze byśmy na tym wyszli. DK Intertrade ma już w Polsce nie jednego, a dwóch importerów i za ich pośrednictwem sprzedaje dziesiątki tysięcy butelek – tyle że taniutkich win słodkich i półsłodkich (w tym nieśmiertelnej Izabelli). Firebirda żaden z tych dwóch importerów brać nie chce, bo za drogi i „się nie sprzeda”. Uśmiałem się jak norka, bo wina te przy całkiem przyzwoitej marży mogłyby kosztować na naszych półkach 30-35 zł. Za drogo?

Read Full Post »