Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Katalonia’

Ostatnio pisałem Państwu często o winach z szeroko pojętych supermarketów: Leclerka, Biedronki i Makro. Z moich odczuć i Państwa komentarzy wynika, że polskie supermarkety coraz bardziej starają się o dobry wybór win i stosunek jakości do ceny. To dobrze. Nie chciałbym jednak, by utrwaliło się wrażenie, że dobre tanie wino można kupić tylko w supermarkecie. Wielu małych importerów robi w przedziale cenowym 20–30 zł świetną robotę i oferuje wina nieraz ciekawsze i smaczniejsze, niż sklepy wielkopowierzchniowe.

Na słotną polską jesień proponuję Państwu dziesięć win czerwonych, kosztujących mniej niż 30 zł brutto, które można kupić w specjalistycznych sklepach winiarskich od ich bezpośrednich importerów. Wybór oparłem na szerokiej degustacji ok. 50 różnych win. wybrałem butelki z różnych krajów i w różnych stylach, których wspólnym mianownikiem są typowość, świetna intensywność i „pijalność”. Dobre wino nie musi kosztować dużo (nawet przy wysokim kursie €) i nie trzeba po nie iść do supermarketu! Wspierajmy małych importerów, bo to oni w największym stopniu gwarantują różnorodność naszej winiarskiej sceny.

Chateau Les Ollieux Romanis Capucine 2008

Francja - koncentracja. Dla lubiących wina „konkretne”.

Château Ollieux Romanis Capucine 2008

Francja nie ma nic do zaproponowania na dolnej półce? Wolne żarty. Spróbujcie tego gęstego, mięsistego, „konkretnego” wina w rekordowej cenie. Do tego świetna kwasowość. (Nieprzepadającym za mięskiem w kieliszku polecam użycie karafki). Fantastyczny zakup. (27 zł, Mielżyński)

Carlo Romana Dolcetto di Dogliani 2009

Pijemy za mało Dolcetto! To odświeżające, pachnące wino można pić zarówno solo, jak i do jedzenia – od przysłowiowych makaronów do polskiej wieprzowiny. Nutka goryczki w końcówce wzmaga apetyt i zapobiega nudzie. (29 zł, Winarium)

Torreguaceto Salento Negroamaro Pietraluna 2009

Najlepsze wino do 30 zł spoza supermarketu.

Torreguaceto Negroamaro Pietraluna 2009

Południowe, śródziemnomorskie, słodkie (wiśnie, truskawki) w zapachu; usta ładnie ułożone, z odrobiną struktury, autentycznie smaczne. Bardzo włoskie to wino – pełne hedonistycznej słodyczy owocu, zarazem świeże, napięte. Jak na mój smak najlepsze, najpoważniejsze wino zestawu. (29,50 zł, Enoteka Polska)

Albet i Noya Petit Albet Negre 2010

Wybrałem dla Państwa aż trzy wina hiszpańskie. Ten kraj bowiem fantastycznie nas rozpieszcza w przedziale do 30 zł, kiedy w ustach nie grozi nam atak mulistej hiszpańskiej beczki. Zamykane zakrętką wino od katalońskiego biodynamika zaleca się pięknie intensywnym owocem, jest świeże, soczyste, naturalne, autentycznie „wibrujące”. (27,50 zł, Enoteka Polska)

Albet i Noya Petit Albet Blanc + Negre

Małe jest wielkie.

Castaño Yecla Monastrell 2010

Znana bodega Castaño dostępna ongiś w sieci Wine House obecnie współpracuje z Robertem Mielżyńskim. Południe Hiszpanii pokazuje tu wszystkie swe podręcznikowe zalety: superintensywny owoc, pełnię doznań, sporo powagi, trochę garbnika. A do tego wino świetnie sformatowane pod codziennego konsumenta. (30 zł, Mielżyński)

Finca Lasierpe Tempranillo–Garnacha 2010

Proste, ale wyważone wino ze smacznymi nutami malin. Kwasowości niezbyt wiele, garbnika tylko ślad, nic nie będzie przeszkadzało w radosnym powszednim piciu. Końcówka słodsza, całkiem gęsta jak za tę cenę. Nawarra bez beczki i bez Caberneta to jest to! (28 zł, Winarium)

Castańo Yecla Monastrell 2010

Jak przetłumaczyć na polski „overperformer”?

Caves Velhas Dão Reserva Catedral 2007

Proste i soczyste wino z ostrężynowo-pieprzowym smakiem, który wydaje mi się bardzo „portugalski”. Świetne nawet na drugi i trzeci dzień. Więcej struktury od innych win z tego zestawu. (25 zł, Winestory)

Vale da Mina 2008

Niedrogie wino z Alentejo podpisane przez słynnego Cristiano Van Zellera. Kosztuje 27 zł, a smakuje na 40. Gęste, niemal smoliste, na pograniczu starej dobrej Europy i Nowego Świata. Pełna satysfakcja. (27 zł, Mielżyński)

Ticket to Chile Cabernet 2010

Nowy Świat w całej krasie – intensywny, skoncentrowany, wszystkiego trochę więcej, niżby się spodziewać za 27 zł. Zalecam dekantację, gdyż zapachy po otwarciu butelki są tzw. stajenne. (27 zł, Winestory)

Deicas Don Pascual Tannat–Merlot 2010

Świetne wybrane wino z Urugwaju, zalecające się nieprzeciętną świeżością, pijalnością (tylko 12% alk.), dużą winiarską kulturą, a do tego kosztujące zaledwie 24 zł, czyli mniej niż popularne marki win supermarketowych takie jak C.R. czy C. del D. (24 zł, Winarium)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

(więcej…)

Read Full Post »

Ze smutkiem dowiedziałem się – to znak czasów, że z Facebooka – o zamknięciu sklepu winiarskiego Folky na ul. Długiej w Warszawie. Końca swych dni dobiega też świetnie zaprojektowana strona www tego niszowego importera. Wspominałem o nim z rzadka, teraz żałuję, choć to nie tylko względy merkantylne zaważyły na decyzji Piotra Chrobota i Magdaleny Maksalon. W planach jest przeorientowanie na zaopatrywanie gastronomii i radykalne odchudzenie portfolio.

Pchany żalem, że już nie spróbuję szalenie mi smakujących Côtes du Rhône z Domaine du Montfaucon, udałem się w te pędy na Długą. 12-metrowy kantorek działał będzie do końca stycznia. Wbrew zwyczajowi w podobnych sytuacjach nie ma żadnej przeceny, resztówki dostępnych win kupimy po normalnej cenie detalicznej. Z Rodanu został tylko Gigondas za 120 zł, spasowałem. Zaopatrzyłem się za to w trzy niedrogie flaszki, które zawsze były mocnym punktem oferty Folky. Domaine de Pesquié 2009 (32 zł) to niezłe Chardonnay w stylu południowym: zamiast South-Eastern Australia z Marks & Spencer albo Jacobs Creek z innego supermarketu można to pić w podobnej cenie i z podobnymi emocjami (a na drugi dzień emocji mi wzrosły, bo pojawiły się nuty mineralne). Versus Tinto 2006 z winiarni Almeida w portugalskiej Beira Interior to wino jeszcze chyba za młode, mocno garbnikowe, kamienne, szorstkie, przypominające ambitne Douro (szczepy te same: Nacional, Roriz, Franca, Barroca). I mnie, i Państwu ten opis skojarzy się chyba z winem za 50-60 zł, a w Folky zapłacimy ledwie 35 zł. (Dostępne są również analogiczne białe 2008 i różowe 2007, ale to już chyba po ptakach).

Trzecia flaszka to Casa Mariol Cava Brut Nature Reserva, która jako jedyna ma się ostać w katalogu zreinkarnowanego Folky. Opakowanie progresywno-młodzieżowe, przemawiające językiem obrazkowym; smak w zasadzie takiż, bez głębi, za to intensywny, ostry. Dużo tu niemal cydrowego jabłka i rześkiej cytryny. Ta cava chwali się 18-miesięcznym dojrzewaniem, ale nie dało ono bogactwa czy szampańskiego wymiaru. Za 41 zł jest to jednak całkiem dobra musująca okazja. Polecam.

Miłych ludzi z Folky żegnam z żalem. Nie znajdowałem tu nigdy win pięciogwiazdkowych i medalowych emocji, lecz piękną winiarską codzienność: starannie wybrane wina z europejskiej prowincji, świeże smaki, uczciwe ceny. Oczywiście zniknięcie niszowego importera jest naturalna koleją rzeczy. Wszystko płynie, jedne projekty się kończą, inne zaczynają, niektórzy niszowcy trzymają się od wielu lat, inni nie dożywają pierwszych urodzin. To jednak właśnie takie projekty, a nie coraz mocniej przykręcające nam śrubę dyskonty, hipermarkety i sieciowe wieloryby tworzą jakość naszego winiarskiego rynku. Mam nadzieję na wina Folky trafić jeszcze w tak przyjemnych miejscówkach jak Café Powiśle.

© Folky.

(więcej…)

Read Full Post »

Winnica Nerello Mascalese na północnym stoku Etny.

Winnica Nerello Mascalese na północnym stoku Etny.

Pozdrowienia z Etny, gdzie przysłuchuję się sympozjum poświęconemu alberello (uprawie krzewów wolno rosnących) i piję wina 26 producentów tak uprawiających winnice.

Dziwny to temat na konferencję (polskiego konsumenta tyle obchodzi – zgaduję – co dobór podkładek do australijskiego Sémillon), ale dobry na degustację. Alberello (fr. vigne  en gobelet, hiszp. en vaso, ang. bush vines, po polsku niekiedy – niezbyt precyzyjnie – „cięcie na głowę”) to bowiem najstarsza forma uprawy winorośli w Środziemnomorzu, która zachowała się w jego najbardziej izolowanych, najmocniejszych siedliskach, jak: Etna, Sardynia, Cinqueterre, Amalfi, Manduria, wyspy greckie, południowy Rodan, Roussillon, Priorat, Baleary, Jumilla (lista niewyczerpująca). Ponieważ obsługa krzewów wolno rosnących może być niemal wyłącznie ręczna i kosztuje dwa razy więcej niż inne formy uprawy, utrzymują ją tylko najambitniejsi producenci, często ekologiczni / biodynamiczni / „naturalni” (to najmodniejszy obecnie w Italii termin).

Panevino Ogu

Nie brakowało więc na dzisiejszej degustacji win na wskroś indywidualnych, przełomowych, czasem szokujących. Zapowiadał się nawet Alessandro Dettori (o którym w moim niedawnym wpisie) – w końcu nie dojechał, ale godnie zastąpił go również skandalizujący Sardyńczyk Panevino. Dwa wina bezsiarkowe – białe Alvas i czerwone ‘Ogu – nie przemówiły do mnie zupełnie – smakowały jak domowe piwo z chleba, bez krztyny owocu czy winnego charakteru. Ciut lepsze było siarkowane czerwone Piccadè. Może czasem lepiej dodać tę siarę? Wśród innych win kontrowersyjnych trzeba wymienić La Morellę, której australijscy właściciele postanowili już i tak z natury mocarny szczep Primitivo jeszcze dodaktowo „ushirazić”: ale 15,5% alkoholu to dla Europejczyka jednak za wiele, pomimo niezłych garbników i przyzwoitej kwasowości.

Zerbina Pietramora 2006

Ciekawe okazały się natomiast wina robione z alberello w regionach bardziej północnych. Znana od lat Fattoria Zerbina uprawia tak swoje Sangiovese (to unikat na skalę światową) i może dlatego tutejsze wina, z Pietramora 2006 na czele, ale i lżejszym Torre di Ceparano 2005, mają niezwykłą jak na swą odmianę koncentrację oraz szczególną, krystaliczną fakturę garbników, którą w Sangiovese niełatwo osiągnąć. Wolno rosnące krzewy to też element krajobrazu Ligurii, w tym i jej najlepszego wina czerwonego – Rossese di Dolceacqua (zostało go tylko 80 hektarów, tak trudna jest uprawa!). Jadąc na Lazurowe Wybrzeże lub festiwal w Cannes koniecznie zajeźdźcie tu i za bezcen kupcie cały bagażnik Rossese di Dolceacqua 2007 i Rossese Superiore 2007 od minispółdzielni Maixei, win cudownie eleganckich, lekkich jak mgiełka, autentycznych, mineralnych, które sprawiają, że zapomina się o wszystkich merlotach tego świata.

Portal del Montsant-Priorat

Pojawili się też zaskakujący zawodnicy z zagranicy, jak Jean Foillard z Morgon (Morgon AOC 2006 i 2007 są dość proste, ale Morgon Côte du Py 2007 to już jest niesamowicie indywidualna butelka, z hipnotyczną jakością owocu), Olivier Pithon z Roussillon (z trzech win najbardziej spodobało mi się czerwone La Coulée 2005 – mięsiste, szczere smaki Południa) czy Portal del Montsant / Priorat, nowy garażowy projekt w Katalonii: Montsant Carinyena Velles 2007 czy zwłaszcza białe Santbru 2008 (biała i różowa Garnatxa starzona w dębie) to jedne z ciekawszych, najmniej przesadzonych win, jakie ostatnio piłem z tej coraz częściej popadającej w przesadę okolicy.

Sycylię reprezentowały ciekawe wina wyspiarskie – pyszne słodkie Passito di Pantelleria 2005 od Salvatore Ferrandesa czy dyskusyjna wytrawna Malvasia z Wysp Liparyjskich (tradycyjnie i tu robi się raczej słodkie) Pomice 2008 z Tenuta di Castellaro, dla mnie zbyt techniczna, ale chętnie spróbuję jej za parę miesięcy. Dla wielbicieli miękkich, słodkich smaków śródziemnomorskich dobry duet od mecenasa Curto, z ładnie ewoluowanym Nero d’Avola Fontanelle 2004 na czele. Dla łowców rzadkości nowe Faro Bonavita (z tej apelacji nawet najwytrawniejsi winomani znają tylko fantastyczne Palari), czyli 30-latki uprawiają 100-letnie krzewy. No i sporo win z samej Etny, o których napiszę szerzej w jednym z najbliższych numerów Magazynu WINO.

Etna słynie z borowików. Tego zbieracza spotkałem na 1300 m n.p.m.

Etna słynie z borowików. Tego zbieracza spotkałem na 1300 m n.p.m.

Wrażeń więc nie zabrakło. Milo jest senną mieściną z 1,1 tys. mieszkańców, a jednak od 26 lat organizowana jest tu jedna z ciekawszych degustacji wina na Sycylii – Vinimilo. A do tego wieczorem na placyku rozłożyli się slowfoodowi producenci wędlin i serów oraz zbieracze dzikiej górskiej mięty (ja nabyłem i bardzo polecam kozie sery Cammarata z centralnej Sycylii). Czy w Polsce też tak można?

Etna - opuncje

Read Full Post »