Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Lombardia’

Remis z mistrzem

Franciacorta, jak wiadomo, niczym się nie różni od szampana. Prawie niczym, to znaczy tysiącami hektarów (tu 2,2, tam 32), sumą aktywnych temperatur, miliardami euro wydawanymi na promocję i tym drobnym szczególikiem, któremu na imię jakość.

© La Montina.

Franciacorta, czyli musujące serce Włoch, skromna połać winnic nad morenowym jeziorem Iseo w podgórskiej Lombardii, gdzie 40 lat temu Guido Berlucchi i Franco Ziliani ex nihilo wymyślili sobie włoską Szampanię. (Więcej o tej niezwykłej historii pisaliśmy w Magazynie WINO 6/2005). Zamysł się powiódł, tam gdzie wcześniej robiono czerwone cienkusze, z Pinot Noir i Chardonnay powstał udany klon szampana. A ponieważ wśród wielu włoskich zakręceń jest też zakręcenie na punkcie bąbelków (przy całej wypitej Franciacorcie Włochy pozostają piątym światowym importerem szampana), klon trafił na podatny grunt, w ciągu czterdziestu lat aperitifowy apetyt Brescii, Bergamo, Mediolanu i Turynu wchłonął 9 mln powstających tu co rok butelek.

1 mln trzeba upchnąć na eksport. Tu zaczynają się schody, bo na drugi plan schodzi picie patriotyczne, a porównanie z innymi winami „szampańskimi” – nie tylko AOC Champagne, ale i wiele tańszą cavą – weryfikuje lombardzkie aspiracje niezależnie od urody morenowego jeziora. A porównanie to nazbyt często wypadało i nadal wypada niekorzystnie – z powodu sumy aktywnych temperatur, niuansów terroir, ale i miliardów euro pozostających do wydania nie tylko na promocję, lecz na ten szczególik potocznie zwany jakością. Przeciętny winoman nie podejrzewa bowiem nawet potężnych nakładów, których wymaga przyzwoite „szampańskie”. Długie miesiące i lata dojrzewania u producenta na osadzie to jedno, a obowiązkowo ręczny zbiór winogron i ograniczona wydajność (we Franciacorcie niby 100 q/ha, ale tłoczy się z nich zaledwie 65 hl zamiast standardowych przy winach białych 75–80; dla lepszych win wybiera się najczystszy i najfinezyjniejszy środek pierwszego tłoczenia i hektolitrów robi się 40) to drugie.

Podstawa jakości wina musującego: powolne wyciskanie w pionowej prasie.

Przeciętnego winomana to wszystko nie musi interesować; te tysiączne niuanse jakości mogą ustąpić jakości nagiej, takiej jaką jawi nam się w kieliszku. W moim doświadczeniu Franciacorta i tu często rozczarowuje. W sumie trudno się dziwić – 60% produkcji apelacje to dzieło małych, istniejących ledwie od dekady posiadłości. Zbyt wiele tu win ewidentnie słabych, niekiedy wręcz wadliwych, a najczęściej pozbawionych charakteru i owego x factor, który przy winie musującym bywa faktorem decydującym. Co nie znaczy, że Franciacorty nie stać na wystawienie jedenastki zdolnej pograć z mistrzem świata win musujących, czyli szampanem z Szampanii. W takiej jedenastce widziałbym dwóch napastników grających w dobrych zagranicznych klubach – Ca’ del Bosco i Bellavistę, jednego chimerycznego geniusza środka pola – Majolini – oraz paru solidnych graczy z krajowej ligi, z pewnością nie wirtuozów, ale spolegliwych boiskowo-obiadowych wyrobników: Gatti, Uberti, Vezzoli, Cavalleri, Antica Fratta, Bonomi, Ronco Calino, Il Mosnel.

© La Montina.

Jak się mawia w żargonie sportowym, zawodnicy Franciacorty przegraliby z szampanami osiem meczów z dziesięciu, a w dwóch powalczyliby o remis. Środa była jednym z tych remisowych dni, bo w wyśmienitej formie był włoski skrzydłowy – La Montina. Wychowanek 76-hektarowej villi z papieskim ekspałacem, a dziś luksusowym hotelem świetnie bronił na swojej połowie (nierocznikowe Brut i Extra Brut to solidne propozycje bez pudła, gruszkowo-kwasowe, świetne do jedzenia i całkiem pełne jak na apelacyjne entry level), bardzo ładnie rozgrywał piłkę (tutejszy Satèn jest bardziej „winny”, mniej waniliowo-pozorny od swych imienników; czuć, że bąbelki dodano tu do poważnego, strukturalnego Chardonnay, a nie bezsmakowego cienkusza); przydarzył mu się kontrowersyjny drybling (Rosé Demi-sec przy ładnej materii nieco jednak przesadza ze swymi 35 g cukru, bo nadaje się tylko do deseru), ale i tak nikt nie będzie mu tego pamiętał po fantastycznej akcji z rocznika 2005. Strzałem w okienko okazał się Brut Millesimato, trenowany ponad trzy i pół roku na osadzie, o wielkiej urody bukiecie z nutami renklody, curry, gruszki i nawet kwiatu jabłoni, bez zarzutu świeżych ustach o dobrej dynamice i świetnie wtopionych 9 g dosage. Pełnia, soczystość i elegancja – kto by się spodziewał takiego rajdu po tym mało znanym do niedawna zawodniku. Dzięki takim winiarzom Franciacorta może mieć liczyć na awans.

Winnice La Montina.

Wina La Montiny dostępne są w Polsce w Vini e Affini.

Read Full Post »

« Newer Posts - Older Posts »