Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Mourvèdre’

Wkrótce po wpisie o Enotece Polskiej wracam do degustacji organizowanych przez tego prężnego importera. Wraz z Wein-rem ze Sstarwines.pl zostałem zaproszony do spróbowania kolejnych kandydatów do tutejszego katalogu. Na warsztacie jest Langwedocja; Maciej Bombol poszukuje win o dobrej relacji jakości do ceny, które na polce zmieszczą się ciut poniżej prestiżowego Domaine La Casenove z Roussillon.

Wzorzec metra.

Próbowaliśmy juz Domaine des Aires Hautes z Minervois, oferującego zaiste dobre ceny, np. 33 zł za podstawowe AOC 2009 oraz 49 zł za soczyste, mięsiste, charakterne i bardzo przekonujące Minervois La Livinière 2008 (podaje planowane ceny detaliczne, jeśli import sie ziści), a do tego przystępny, bogaty, czekoladowy styl akurat dla Polaka. W sobotę do kieliszków trafili dwaj kolejni producenci, tym razem z sąsiedniej apelacji Faugères. Minervois to piaskowce, Grenache i Cinsault, więc tamtejsze wina płyną wartką barokową harmonią konfiturowego concerto grosso. Faugères geologiczny pan Bóg obdarzył glebą łupkową, więc znajdziemy tu o wiele więcej świeżości, soczystości, owego pieprznego nerwu, który winom czerwonym dają gleby wulkaniczne. Wśród szczepów mocną pozycję zachował tu pogardzany Carignan (pisałem o nim tu), któremu wszystko można zarzucić, ale nie rozlazłość; ponadto sporo tu Mourvèdre, Syrah; ze wszystkich apelacji langwedockich Faugères bodaj najmniej władzy oddaje Grenache.

Cena jak z Leclerka, a ile emocji.

W Polsce mogliśmy dotąd kupić klasyczne i smaczne Faugères z Clos Fantine, przystępne nowoczesne La Côte des Pins z Domaines Lorgeril i, z rzadka, jakąś etykietę supermarketową. No i słynnego Léona Barrala, jednego z mistrzów Francji, zagorzałego biodynamika, kapryśnego artystę, niekiedy deklasującego swe flaszki do kategorii vin de table. Dziesięć lat temu wina Barrala to były wielkie emocje, jeśli butelka była dobra – wiele było zepsutych brettem lub utlenionych. Ostatnio stały się bardziej regularne. Maciej Bombol jako wzorzec metra otworzył ze swoich zbiorów Jadis 2001, wino w dobrej formie, wciąż bardzo młode, pieprzne, z dobrym owocem, ale może bez dreszczyku emocji. Pod koniec marca zaś piłem w restauracji La Rôtisserie fantastycznie napięty i mineralny rocznik 2005.

Dobrym producentem Faugères jest Domaine Saint-Antonin (obecne już w katalogu 101win.pl i niedawno opisanego Brix65). Les Jardins 2010 to codzienna Langwedocja, pełna owocu, ale odróżniająca się od kangurów i lam świetną kwasowością (ewentualna cena w Enotece 29 zł). Lou Cazalet 2010 to więcej Syrah i mięska; Magnoux 2009 (67 zł) to ukłon w stronę Parkera i innych powidłopijców, ale łupki wtrącają tu swój cytrynowy podpis i przy swej masie wino robi duże wrażenie.

Fantastyczna głębia i świeżość.

Saint-Antonin to wina proste w odbiorze, strawne, intensywne. Butelki z Domaine Ollier Taillefer mają inny wymiar. Mało tu Grenache, więcej napięcia, nuty mineralne nie są tylko metafora. Ich łupkowa świeżość jest przy tej intensywności owocu zadziwiająca; dostajemy i zmysłowość, i duchowość bez wyrzeczeń, jakby świat rzeczywiście mógł być doskonały. Faugères Les Collines 2009 (42 zł) to naprawdę w swej cenie jest głębokie wino, z mocnym, wymagającym pieczonej jagnięciny garbnikiem. Bezbeczkowe Grande Réserve 2008 (54 zł) gra na bogatszej nucie, ale nuty mięsiste od Syrah, Mourvèdre zapewniają temu winu równowagę i wielowymiarowość. Czołowe Castel Fossibus 2008 jest niby kolejną langwedocką etykietą z górnej polki, napakowaną, ekstraktywną, ale o ileż więcej tu głębi i świeżości niż w innych winach za 70 zł! Degustacja Ollier Taillefer to spotkanie z prawdziwą osobowością, winami, które nie idą na łatwy mainstream, lecz bezkompromisowo wyrażają swoje pochodzenie. Mam nadzieję, że wkrótce trafią na warszawskie półki.

(więcej…)

Read Full Post »

« Newer Posts