Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘polska prezydencja w UE’

Awantura o polskie wino – którą szeroko referowałem Państwu tu – zakończona. Nastąpiły zmiany na lepsze. Ministerstwo Spraw Zagranicznych – którego decyzja o podawaniu w czasie polskiej prezydencji w UE win węgierskich oraz źle odebrana wypowiedź min. Radosława Sikorskiego o jakości polskich win zapoczątkowały całą sprawę – doprecyzowało swoje stanowisko. Wina węgierskie – tak, ale podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w październiku. Przeniesienie tej prestiżowej imprezy z Budapesztu do Warszawy jest dużym dyplomatycznym sukcesem Polski, który zostanie oblany winem madziarskim (jako pierwszy o tym aspekcie sprawy pisał w komentarzu do mojego wpisu Piotr Wołkowski).

W paczce z Budapesztu otrzymaliśmy prezydencję, szczyt Partnerstwa Wschodniego i parę flaszek. © PAP/Radek Pietruszka.

Natomiast w czasie innych imprez organizowanych w ramach polskiej prezydencji wina inne niż węgierskie – w tym również polskie – będą jak najbardziej podawane. Ich wybór należy do tzw. katererów, czyli firm, które wygrywać będą miniprzetargi na obsługę poszczególnych przyjęć, ale w tym wyborze kierować się mogą sugestiami MSZ. Ministerstwo posiada ekspertyzę doboru win na poszczególne okazje, o której pisałem już tu. A we wtorek odbyła się degustacja wybranych polskich win, w której uczestniczyli Minister Radosław Sikorski, Rzecznik MSZ Marcin Bosacki oraz kilkoro innych urzędników z kierownictwa MSZ.

Dzięki temu spotkaniu udało się zmienić percepcję polskich win, choć nie odbyło się to automatycznie. Winomanom, interesującym się od lat losami polskiego winiarstwa, nie trzeba tłumaczyć takich rzeczy, jak trudne roczniki, mała skala produkcji, konieczność (w niektórych miejscach) uprawy szczepów hybrydowych – a polskie wina degustowane są w bogactwie właściwego dla nich kontekstu. W saloniku Ministra nie było miejsca na taryfę ulgową. Riesling 2010 Lecha Jaworka, ze swą wybujałą, nordycką kwasowością, był trudny w odbiorze i niczego nie zmieniał fakt, że wino zabutelkowano dwa tygodnie temu. Regent 2009 z tej samej winiarni (o którym pisałem przychylnie tu) swym roślinno-serowym bukietem, przypominającym wręcz Pinotage, nie zdobył uznania. Lepiej poradził sobie Chardonnay–Auxerrois 2008 Jaworka, który przekonał do siebie kilka osób słodkim bukietem i okrągłym smakiem. Ale jedna z pań porównała go do podróbki markowych perfum, która w pierwszej chwili uderza intensywnym, podobnym do pierwowzoru aromatem, lecz potem szybko ulatuje. Było to mało empatyczne, ale niepozbawione trafności podsumowanie ambitnie zabeczkowanego wina, któremu trochę do tej ambicji nie staje ciała i mocy (tylko 11% alk.).

To wino nikogo nie pozostawia obojętnym. Europejska klasa.

Były jednak i wina jednoznacznie docenione. Seyval Blanc 2009 Barbary i Marcina Płochockich zalecał się świetnie zrównoważonym owocem i nieagresywną kwasowością. Pinot Noir 2009 przy swej młodości (wyraźne nuty beczkowe) z pewnością był bez zarzutu, jeśli chodzi o czystość aromatów, a także mocne, intensywne ciało. Zaś Pinot Noir Prestige 2009 (mój pean tu) potwierdził swoją europejską klasę. Bez zdziwienia, choć z lekkim niepokojem powitałem fakt, że największe uznanie w ministerialnych kręgach zdobył świeżo zabutelkowany (i na razie nieprzeznaczony do sprzedaży) Miód pitny gronowy Lecha Jaworka. Polska dusza kocha cukier, co nie powinno przesłaniać jakości produktów wytrawnych. Ale ten miód jest rzeczywiście świetny.

Joanna Skoczek (dyr. Departamentu Koordynacji), Marcin Bosacki (Rzecznik Prasowy MSZ) i Adam Chrząstowski (doradca kulinarny prezydencji) na wczorajszej konferencji.

Za degustacją w małym gronie poszła wczorajsza prezentacja produktów regionalnych w słynnym pałacyku MSZ na ul. Foksal w Warszawie. Obok apelacyjnego chleba prądnickiego z krakowskiej piekarni Madej, wielkopolskich serów Marka Grądzkiego, miodów pitnych Macieja Jarosa, nalewek Karola Majewskiego na stole stanęły wina Płochockich i Jaworka. Reakcja dziennikarzy i innych próbujących gości była taka, jak zawsze – pozytywne zaskoczenie. „To polskie?”, „to już w Polsce można robić takie wina?”, „nie spodziewałem się takiego Pinot Noir”… Jakość polskich win, tych najlepszych, jest faktem. Wbrew sceptykom, ten fakt będzie coraz bardziej docierał do powszechnej świadomości. Przy okazji następnej polskiej prezydencji w 2025 roku sporów o to, czy warto podawać polskie wino, nie będzie w ogóle.

Po niefortunnych wypowiedziach publicznych i galimatiasie wyjaśnień mamy więc spójny komunikat: polskie wino jest OK i zostanie mu oddane to, co może nie cesarskie, ale przynajmniej hetmańskie.

[PS 23.07 Polecam materiał filmowy nakręcony na omówionej tu konferencji prasowej w MSZ przez Jurka Kruka z 4Senses.tv.]

(więcej…)

Read Full Post »

Awantury o polskie wino ciąg dalszy. Oto podsumowanie sytuacji i kilka refleksji.

Odpowiedź MSZ

Wczoraj, po 6 dniach oczekiwania, otrzymałem od MSZ odpowiedzi na pytania z zeszłego wtorku:

Podmiotem wyłonionym w tym postępowaniu [chodzi o zapytanie ofertowe z VIII 2010 o którym pisałem tu] była firma Collegium Vini. Ekspertyza została przygotowana przez Piotra Pietrzyka i Macieja Łukaszewicza i dotyczyła „analizy dostępnych na rynku produktów winiarskich oraz możliwości obsługi w zakresie usług winiarskich spotkań krajowych w ramach Polskiego Przewodnictwa w Radzie UE w roku 2011” nie zaś doboru win na poszczególne spotkania – to jest zadanie catererów, którzy wyłaniani są w drodze zamówienia publicznego na każde ze spotkań lub grup spotkań odrębnie. Wynika to z faktu, że zaproponowane wina muszą być dobrane do proponowanych potraw, a te zależą od pory roku, typu kuchni, dostępności produktów, etc.

Memorandum ma na celu potwierdzenie politycznego uzgodnienia, iż Polska i Węgry są współgospodarzami szczytu Partnerstwa Wschodniego i że występując w tej roli Węgry zobowiązują się dostarczyć wino na to konkretne spotkanie. Strona polska „potwierdza zainteresowanie uwzględnianiem win węgierskich w menu spotkań wysokiego szczebla organizowanych przez polską Prezydencję w okresie lipiec–grudzień 2011 roku”, co oznacza, że wina te mogą być przedstawione w propozycjach catererów i mogą znaleźć się w menu innych spotkań. Polska wspiera prezydencję węgierską i MoU stanowi potwierdzenie bliskiej współpracy.

Wśród serwowanych win mogą znaleźć się wina polskie. Spotkanie, o którym mowa, jest organizowane przez Ministerstwo  Sprawiedliwości i Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie ma wpływu na tę decyzję. Nie wiemy jakie wino i w jakim trybie wyselekcjonowane miałoby tam być podawane.

Z poważaniem,

Biuro Rzecznika Prasowego

Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Kontrowersje

Być może Minister Spraw Zagranicznych, wygłaszając tydzień temu dla prasy swą kontrowersyjną opinię o polskich winach, miał nadzieję, że nikt tego nie zauważy i sprawa rozejdzie się po kościach. Nie rozeszła się. Sprawę już w poniedziałek wieczorem komentowano na Facebooku, we wtorek rano Ministra zacytował i sceptycznie o możliwościach polskich win wypowiedział się Andrzej Daszkiewicz. Następnie o sprawie informowali i ją komentowali m.in. Winezine.pl, Nasze Wina (ciekawa dyskusja o tym, czy konkuruję z Wine 4 You), Nowiny24.pl (zwracam honor Ewie Wawro, która dostała z MSZ tę samą skopipejstowaną odpowiedź), Vinisfera, Ewa Wieleżyńska. Pewien bloger zamieścił ostry komiks. Wypowiadali się także Państwo, zamieszczając w komentarzach do tego i tego wątku różne ciekawe informacje. Rozgłos całej sprawie nadał znany dziennikarz Tomasz Machała na swoim popularnym blogu. Wino przekroczyło granice wina i wtargnęło do polityki: punkty do najbliższej kampanii wyborczej zbierał PiS oraz jego europoseł z Podkarpacia Tomasz Poręba (któremu pomimo ostrej retoryki należą się dzięki za zorganizowanie degustacji polskich win w Brukseli, która wzbudziła spore zainteresowanie cudzoziemców). Bańka pękła, gdy materiały o polskim winie nadały telewizje: TVN24 (W. Pawlak w 12’30”, M. Kondrat od 13’48”), TVP1 (23’27”), Panorama TVP2 (17’13”).

© Białe nad czerwonym.

Czego się dowiedzieliśmy

MSZ (a konkretnie Departament Koordynacji Przewodnictwa Polski w Radzie UE) zaczął myśleć o winie rok temu. W sierpniu 2010 wyłonił w urzędowej procedurze konsultanta – Collegium Vini, które sporządziło ekspertyzę wskazującą, jakie wina powinny być podawane w czasie oficjalnych spotkań. Z grubsza rzecz biorąc, na najwyższym szczeblu – szampan i Margaux, na średnim – Chablis i Chianti itp. Koszt dla podatnika – kilka tysięcy złotych.

Na początku 2011 MSZ zmienił jednak koncepcję. W lutym w Budapeszcie wstępnie ustalono, że w czasie polskiej prezydencji podawane będą wina węgierskie. W maju w Polsce odbyła się seria spotkań (m.in. tu, tu oraz w Ambasadzie Węgier w Warszawie), w ramach których sommelierka Helga Gál prezentowała wyselekcjonowane do serwisu w czasie węgierskiej prezydencji w UE. Decyzja o promowaniu win węgierskich przez polski MSZ została potwierdzona na szczeblu dyplomatycznym 20 maja. 20 czerwca Radosław Sikorski poinformował o podpisaniu memorandum w tej sprawie. Przy okazji wyraził się negatywnie o polskich winach, powołując na degustację w pałacyku MSZ z udziałem polskich sommelierów.

Po medialnej burzy wokół tej ostatniej wypowiedzi MSZ robi krok w tył. Wina węgierskie – tylko podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego (wrzesień 2011), a w czasie pozostałych spotkań inne wina europejskie, wśród których „mogą się znaleźć” również wina polskie, choć MSZ „potwierdza zainteresowanie uwzględnianiem win węgierskich”. W międzyczasie Ministerstwo Sprawiedliwości decyduje, że na spotkaniu ministrów w Sopocie w lipcu 2011 podane zostanie polskie wino z Winnicy Nad Dworskim Potokiem UJ. 26 czerwca MSZ podejmuje próbę kontaktu z niektórymi polskimi winiarzami, m.in. z Romanem Myśliwcem. Dziś (28 czerwca) polscy winiarze pokażą swoje wina w Pałacu Prezydenckim; nie ma to związku z działaniami MSZ, ale może dojdzie do jakichś rozmów.

Helga Gál prezentuje wina wybrane na węgierską prezydencję. © Eu2011.hu.

Czego jeszcze nie wiemy

Nie wiemy, jakie konkretnie wina będą podawane w czasie polskiej prezydencji.

Nie wiemy nawet, kto będzie o tym decydował. Z jednej strony bowiem MSZ wyjaśnia, że „wybór zależy od catererów, zakupu wina powinni oni dokonywać na rynku polskim. Dotyczy to wszystkich produktów i napojów na spotkania objęte usługami cateringowymi”. Z drugiej strony Minister Spraw Zagranicznych podpisuje międzynarodowy dokument określający, jakie wina będą podawane w czasie polskiej prezydencji, a inny minister osobiście dokonuje wyboru polskiego wina na koordynowane przez siebie spotkanie. Nie wiadomo, jak do tego wszystkiego ma się ekspertyza sporządzona przez Collegium Vini. Z moich informacji wynika, że nie polecano w niej podawania żadnego polskiego wina. Czy ten dokument został już w ogóle odłożony do szuflady i stał się jednym z licznych przykładów mnożenia zbędnych urzędniczych bytów (za publiczne pieniądze)? Czy pomimo zapewnień Rzecznika MSZ „catererzy” nie do końca mają swobodę w wyborze win i muszą uwzględniać prowęgierską wolę polityczną Ministerstwa?

Nadal nic nie wiemy o tajemniczej degustacji polskich win w pałacyku MSZ na ul. Foksal. Moje trzykrotne zapytanie w tej sprawie zostało zignorowane przez MSZ. Pytani przeze mnie „polscy sommelierowie” w tej degustacji nie uczestniczyli. Nic nie wie o niej Stowarzyszenie Sommelierów Polskich. Jednak degustacja w lokalach MSZ z udziałem Ministra to chyba raczej wydarzenie urzędowe. Dlaczego więc MSZ nie chce udzielić żadnych informacji o tym, jakie wina, przez kogo, w jakich warunkach i w jakim celu były degustowane? Winiarska opinia publiczna ma prawo poznać te szczegóły, tym bardziej, że doprowadziły do niefortunnej wypowiedzi Ministra godzącej w wizerunek polskiego winiarstwa.

Co z winami węgierskimi w czasie polskiej prezydencji w UE? Wbrew sformułowaniom MSZ („przekazanie wina”, „Węgry zobowiązują się dostarczyć”) oraz takim niusom, z Ambasady Węgier uzyskałem informację, że nie ma mowy o bezpłatnym przekazaniu win, choć rząd węgierski częściowo pokryje ich koszt. Skoro jednak w grę wchodzi zakup, dlaczego wspieranie win węgierskich przez MSZ odbywa się poza urzędowymi procedurami? Dlaczego inne kraje – jak sądzę – gotowe finansowo wesprzeć ich promocję przy okazji prezydencji, takie jak Czechy czy Austria, nie dostały takiej szansy? Dlaczego równych szans w dostępie do tego wyróżnienia nie stworzono także polskim regionom winiarskim? Łatwo mogę sobie wyobrazić, że polscy producenci dostarczyliby na użytek prezydencji wino po obniżonej cenie. (Choć jeden z winiarzy powiedział mi, że „w związku z zerowym poparciem dla polskiego winiarstwa ze strony rządu nie mam do tego szczególnej motywacji”).

Nie jest jasne, jakie dokładnie wina węgierskie miałyby być podawane w Polsce. Wiele win z prezentowanych kilkakrotnie przez Helgę Gál nie jest dostępnych na polskim rynku. Jednak MSZ w swoim komentarzy potwierdza, że zakup win powinien „dokonywać [się] na rynku polskim”. Jaki był więc cel zaproszenia „catererów” na prezentacje węgierskich win i przedstawienie im oferty cenowej? Dlaczego selekcję win powierzono stronie węgierskiej, skoro MSZ wyłonił w oficjalnym postępowaniu konsultanta ds. win, a wybór win madziarskich na polskim rynku jest na tyle duży, że pozwala na wybór bardzo reprezentatywnych butelek?

Pałac Przeździeckich na ul. Foksal w Warszawie. © Hubert Śmietanka.

Przejdźmy do meritum

W ramach półrocznej polskiej prezydencji w UE odbędzie się ponad 30 oficjalnych spotkań na szczeblu ministerialnym i kilkadziesiąt mniej istotnych. Lubię wina węgierskie i istnieją historyczne, smakowe i polityczne przesłanki ku temu, by zaprezentować je, gdy Polska będzie gospodarowała w Unii. Nie widzę jednak powodu, by wina węgierskie były w tym okresie szczególnie uprzywilejowane. Węgry przez pół roku poiły europejskich decydentów swoimi wyrobami i nie ma potrzeby, by to miodowe półrocze polskimi rękami przedłużać. Co najmniej kilka innych krajów jest dobrze obecnych na naszym rynku i dokłada wielu starań, by Polaków ze swoimi winami zaznajomić, przez co zasługiwałyby na życzliwą pamięć, np. Austria, Włochy czy Portugalia. Z politycznego punktu widzenia zasadne wydaje się też wsparcie win z takich krajów, jak np. Gruzja czy Ukraina, a z jakościowego – np. z Czech, mało znanych w Europie, a zasługujących na uwagę. (Przy tym od czeskiej prezydencji w UE minęło dwa i pół roku).

Powiedzmy wreszcie wprost, że nie istnieją żadne merytoryczne powody, żeby na kilku bądź wręcz kilkunastu spotkaniach w ramach polskiej prezydencji nie zaprezentować polskich win. Wypowiedź min. Radosława Sikorskiego z 20 czerwca, jakoby polskie wina jakościowo i ilościowo nie były w stanie sprostać temu zadaniu, jest po prostu nieprawdziwa. Jeśli chodzi o ilości, wystarczyło mi 10 minut, żeby dowiedzieć się, że:

  • Winnica Płochockich dysponuje w tej chwili 500 but. bardzo dobrego białego Sibemus 2009 oraz Rosé 2010, a w lipcu zabutelkuje 1 tys. butelek Sibemus 2010 i Blanki 2010;
  • Winnica Adoria ma na stanie 2 tys. butelek Rieslinga 2009, a w lipcu zabutelkuje kilka tys. butelek Chardonnay i Pinot Noir 2009;
  • Winnice Jaworek oferują w tej chwili Regenta 2009 (1,3 tys. Butelek), Pinot Noir 2009 (750 but.) oraz znakomite Pinot Noir Prestige 2009 (300 but.) a pod koniec lipca dojdzie do tego 3 tys. butelek Rieslinga 2010.

Jeśli chodzi o jakość, wbrew wypowiedziom różnych sceptyków na różnych forach – polskie wino to nie jest żaden obciach, nie musimy czekać 300 lat, żeby jakość spłynęła na nas z nieba pod wpływem tradycji, przestańmy wreszcie wstydliwie przepraszać, że hodujemy winorośl i produkujemy wino. Jest w Polsce wiele niedobrych win (o czym nieraz pisałem), ale też niemało dobrych, które spokojnie można podać ministrom i sekretarzom stanu. Świadczy o tym także fakt, że polskie wina w cenie od  40 do 60 zł świetnie sprzedają się w sklepach winiarskich i szybko znikają z półek, ponadto znalazły się w kartach wielu prestiżowych restauracji, m.in. w 5-gwiazdkowych hotelach takich jak warszawskie Le Régina, Marriott, Intercontinental. Mam wrażenie, że negatywne komentarze o polskich winach wygłaszają głównie ci, którzy ich nie pili. Jestem gotów założyć się, że w degustacji w ciemno przeciętny konsument albo nawet sommelier nie odróżni Pinot Noir Prestige Jaworka od niemieckiego Pinot Noir za 25€ albo Pinot Gris od Szürkebarát znad Balatonu. Szkoda, że instytucje publiczne powołane do tego, żeby promować wizerunek Polski za granicą nie zadały sobie trudu, żeby z tymi faktami kompetentnie się zapoznać i skorzystać z narzucającej się okazji wsparcia polskiego winiarstwa.

Problem jest jednak głębszy. Bałagan decyzyjno-kompetencyjny, sprzeczne informacje, sześciodniowe oczekiwanie na komentarz ze strony rzecznika prasowego MSZ wskazują, że nikt sprawy win podawanych w czasie prezydencji faktycznie nie kontroluje i nie bierze za nią odpowiedzialności. Na proste pytanie – jakie wina będą podane – nie ma odpowiedzi i wiemy w zasadzie mniej niż przed wybuchem całej „afery”. Bo wino, polscy winiarze, 1 tys. hektarów upraw dający zatrudnienie kilku tysiącom osób, cały sektor gospodarki o sporych perspektywach rozwoju – po prostu nikogo nie obchodzą. Instytucje na szczeblu centralnym mające wspierać rozwój rolnictwa i przedsiębiorczości zamiast pomagać, podległymi sobie służbami szykanują winiarzy nie mieszczącymi się w głowie kontrolami. Jako wielki sukces przedstawiane jest uchwalenie po trzech latach ciężkiej legislacyjnej pracy ustawy winiarskiej, powielającej w większości rozwiązania prawne od lat znane w innych krajach. Śmieszność tej sytuacji można by zbyć wzruszeniem ramion i kieliszkiem dobrego Rieslinga, gdyby nie była ona smutną metaforą stanu naszego państwa.

Prywatnie R. S. może woleć Bikavéra, ale od ministra RP oczekujemy wsparcia rodzimych produktów. © PAP / Jacek Kostrzewski.

Read Full Post »

Na moje pytania dotyczące niefortunnej wypowiedzi min. Radosława Sikorskiego, że polskie wina z uwagi na swą jakość nie będą podawane w czasie spotkań w ramach polskiej prezydencji w UE, otrzymałem dwie godziny temu odpowiedź od Rzecznika Prasowego MSZ (cytuję in extenso:)

Szanowny Panie,

W odpowiedzi na Pana pytania, informujemy, że Węgrzy są współgospodarzem Szczytu Partnerstwa Wschodniego i przekazanie wina traktujemy jako ich wkład w to wydarzenie, co zostało potwierdzone zapisami w memorandum. Dotyczy to wyłącznie kolacji i lunchu dla szefów państw i rządów oraz delegacji.

Podczas innych spotkań oczywiście będziemy tez podawać inne wina europejskie, dobrane do menu, także polskie alkohole – wina oraz nalewki. Na co najmniej jednym spotkaniu serwowane będzie polskie wino.

Degustacja była zorganizowana przez ambasadę Węgier, w jej siedzibie i prowadzona przez Helgę Gal, sommelierkę węgierskiej prezydencji. W degustacji uczestniczyli importerzy i catererzy i służyła ona przedstawieniu win węgierskich i zachęceniu do ich włączenia do menu spotkań. Wybór zależy od catererów, zakupu wina powinni oni dokonywać na rynku polskim. Dotyczy to wszystkich produktów i napojów na spotkania objęte usługami cateringowymi.

Wybór catererów dokonywany jest przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych każdorazowo na poszczególne spotkania lub grupy spotkań zgodnie z przepisami ustawy o zamówieniach publicznych.

Z poważaniem,

Biuro Rzecznika Prasowego

Ministerstwo Spraw Zagranicznych

W związku z tą odpowiedzią przesłałem do MSZ kolejne pytania:

1. Wybór podmiotu, który doradzałby MSZ w doborze win do poszczególnych spotkań w ramach prezydencji w UE został uruchomiony w VIII 2010. Do złożenia oferty został zaproszony m.in. opiniotwórczy Magazyn WINO, z którym współpracują najlepsi polscy degustatorzy. Departamentu Koordynacji Przewodnictwa Polski w Radzie UE w IX 2010 dokonał wyboru innego podmiotu. Kto był tym podmiotem?

2. Co ma na celu podpisane przez min. Sikorskiego memorandum o węgierskim winie? Czy wyłącznie „przekazanie” jak Państwo piszą węgierskiego wina na Szczyt Partnerstwa Wschodniego? Czy „przekazanie” win węgierskich odbyło się bezpłatnie? Czy opinia publiczna może poznać treść memorandum?

3. We wczorajszej wypowiedzi min. Sikorski sugerował, że polskie wina nie będą podawane w czasie spotkań w ramach prezydencji z powodów jakościowych i ilościowych. Państwo w odpowiedzi wspominają, że „na co najmniej jednym spotkaniu serwowane będzie polskie wino”. Czy oznacza to zmianę decyzji? Jakie polskie wino będzie prezentowane na tym spotkaniu/ach i w jakim trybie zostanie wyselekcjonowane?

4. W pierwszym mailu pytałem o degustację win polskich, w której miał brać udział min. Radosław Sikorski. Wg jego wypowiedzi z wczoraj cytowanej przez PAP odbyła się ona w pałacyku MSZ przy ul. Foksal i brali w niej udział „polscy sommelierzy”. Uprzejmie proszę o przybliżenie szczegółów tego spotkania, w którym brał udział Minister.

5. W przesłanej odpowiedzi MSZ sugeruje, że doboru win do poszczególnych spotkań dokonują każdorazowo zleceniobiorcy MSZ – catererzy. Jak to się ma do instytucji doradcy MSZ, który miał zostać wybrany w trybie urzędowym w IX 2010 i miał przygotować ekspertyzę doboru win? I jak połączyć fakt doboru win przez catererów z wczorajszą wypowiedzią min. Sikorskiego sugerującą, że w czasie prezydencji podawane będą wina węgierskie, a nie będą  podawane polskie?

Cdn.

Read Full Post »

Sensacją dnia jest cytowana przez wszystkie media wypowiedź min. Radosława Sikorskiego, dotycząca win, które będą podawane w czasie oficjalnych spotkań w czasie polskiej prezydencji w Unii Europejskiej.

Na Twitterze minister lakonicznie poinformował i uzasadnił:

Podpisałem porozumienie z Węgrami o promocji ich wina podczas prezydencji PL. Nasze lepsze wina póki co niestety w znikomych ilościach.

zaś temat rozwinął na konferencji prasowej w Luksemburgu:

Nie tylko podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Warszawie [29–30 września], ale w ogóle podczas polskiej prezydencji będziemy promować konsumpcję dobrych, węgierskich win.

Jako patriota oczywiście bardzo poważnie podszedłem do tematu polskich win. Skonsultowałem z najlepszymi polskimi sommolierami [podaję pisownię za depeszą PAP – WB], wręcz dokonaliśmy w pałacyku MSZ na Foksal degustacji. No i jakby to powiedzieć… ta degustacja nie skończyła się pełnym sukcesem. Ale oczywiście życzę rozwoju tej branży naszego przemysłu, to jest bardzo młoda dziedzina gospodarki. Nie wykluczam, że w przyszłości będą dobre polskie wina w odpowiednich ilościach, bo mówią mi specjaliści z branży, że są już niezłe polskie wina, ale w bardzo małych seriach.

Szczegóły owych „dobrych win węgierskich”, które Polska zaprezentuje światu, podał na swoim blogu Andrzej Daszkiewicz: ma to być przedłużenie programu realizowanego podczas kończącej się prezydencji węgierskiej; wina (m.in. Szepsyego, Györgykovácsa, Gerego i Thummerera) wybrała sommelierka Helga Gál, a prezentowała je już w Warszawie na serii nieformalnych spotkań.

Wina polskie Panu nie smakowały, Panie Ministrze? Prosimy o szczegóły. © Radeksikorski.pl.

W tym miejscu winien jestem Państwu wyjaśnienie kontekstowe. W sierpniu 2010 r. Magazyn WINO otrzymał z Departamentu Koordynacji Przewodnictwa Polski w Radzie UE w MSZ zaproszenie do składania ofert. „Ekspertyza z zakresu analizy produktów i obsługi winiarskiej” 33 spotkań w czasie polskiej prezydencji (lunche i uroczyste kolacje) miała wg wymogów MSZ mieć następujący zakres:

Analiza rynku dostępnych produktów winiarskich, wraz z rekomendacjami uwzględniającymi następujące czynniki:

Dostosowanie produktu do profilu uczestnika (wymagania dietetyczne);

Dostosowanie produktu do serwowanej potrawy: posiłek typu lunch, kolacja zasiadana;

Dostosowanie produktu do pory serwowania: godziny południowe i wieczorne, sześć miesięcy od lipca do grudnia;

Charakterystyka produktu: szczep, rocznik, pochodzenie etc.

Analiza rynku usług winiarskich z uwzględnieniem:

warunków transportu i przechowywania;

sposób serwowania (rodzaje kieliszków, temperatura, obsługa kelnerska), wraz opisem przyjętych reguł serwowania.

3. Rekomendowana lista mniej popularnych typ w win, których producenci mogą być zainteresowani współpracą na zasadzie partnerstwa/ sponsoringu.

4. Analiza rynku polskich produktów winiarskich, wraz z ewentualnymi rekomendacjami na potrzeby spotkań w ramach polskiej Prezydencji.

Od wykonawcy ekspertyzy zamawiający oczekuje:

1. Bardzo dobrej znajomo ci branży produktów i usług winiarskich, z uwzględnieniem aspektów logistycznych i reguł serwowania. Znajomość ta powinna być poparta udokumentowanym doświadczeniem.

2. Znajomości specyfiki spotkań wysokiego szczebla, ze szczególnym uwzględnieniem narodowych tradycji winiarskich w krajach Unii Europejskiej.

Na spotkaniu w MSZ w sierpniu 2010 r. przedstawiłem ofertę Magazynu WINO. Przewidywała ona m.in. dobór w poszczególnych przedziałach cenowych najlepszych win selekcjonowanych na degustacjach w ciemno w MW, prezentację na każdym spotkaniu win z naszego regionu Europy, mniej znanych dyplomatom z Zachodu (Czechy, Słowacja, Węgry, Ukraina, Gruzja, Mołdawia – kraje Partnerstwa Wschodniego), szeroko zakrojone prezentacje polskich win, szczególnie przy okazji spotkań plenarnych odbywających się w sąsiedztwie polskich regionów winiarskich (polscy winiarze z pewnością chętnie zostaliby partnerami takich spotkań, w czym MW miał pośredniczyć). Analizę i doradztwo Magazynu wyceniliśmy w moim przekonaniu skromnie – w przeliczeniu na spotkanie był to ekwiwalent 6 butelek wina czyli poniżej 5% kosztów zaopatrzenia.

Tego wina unijni dyplomaci się nie napiją. A szkoda!

We wrześniu otrzymaliśmy od MSZ wiadomość, że wybrana została inna oferta. Poproszony o wyjaśnienie Departament Koordynacji pisał:

Wybrany podmiot zaproponował konkurencyjne warunki finansowe (co zawsze stanowi istotne kryterium przy wydatkowaniu pieniędzy publicznych). Ponadto, firma ta zaprezentowała udokumentowaną współpracę z innymi podmiotami administracji centralnej, przygotowywała też wybór win dla wielu firm będących spółkami skarbu państwa. Oczywiście nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń dla przedstawionych przez Państwa kompetencji (zresztą jako laicy w tej branży trudno żebyśmy mogli je kwestionować). Zdecydowała cena, udokumentowane doświadczenie i współpraca z jednostkami administracji centralnej.

Laicy z MSZ nie byli w stanie ocenić jakości ekspertyzy, więc zadecydowała cena i obecność w systemie. Nie wiem, kto był owym „wybranym podmiotem”, lecz po „udokumentowanej współpracy” sądząc, mógł to być ktoś z duetu La Passion du Vin / Wine 4 You, których właściciele od wielu lat doradzali w doborze win m.in. w Kancelarii Prezydenta RP. Zaproponowane przez te podmioty „konkurencyjne warunki finansowe” wynikały zapewne z tego, że potem w ramach „doradztwa” proponowaliby do każdego spotkania wina z własnej oferty. Mniejsza o to. Nie ma o co kruszyć kopii. Przetargi raz się wygrywa, raz się przegrywa, werdykt przyjąłem z pogodzeniem i szacunkiem. Nie widziałem wówczas potrzeby publicznego debatowania o tym.

Wczorajszy „tweet” ministra Sikorskiego stawia jednak sprawę w nowym świetle. „Wybrany podmiot” został usunięty w cień, a na czoło wyścigu wysunęli się nasi madziarscy bratankowie. Dla jakości serwowanych dyplomatom win to pewnie lepiej. Jako dyplomata z wielką przyjemnością napiłbym się po ciężkim dniu plenarnej pracy Furminta od Szepsyego, Hárslevelű od Györgykovácsa czy choćby Kékfrankosa od Gerego.

Szepsy to wspaniały wybór, ale... wątpliwości pozostają. © Tomasz Prange-Barczyński.

Mam jednak wątpliwości co do trybu, w jakim podejmowano te decyzje. Bardzo chciałbym się dowiedzieć na przykład:

– jaki charakter miała degustacja w pałacyku MSZ na ul. Foksal? Czy była to degustacja w ciemno? Kto dokonał doboru win, które w niej startowały? Kim byli najlepsi polscy „sommolierowie”, których Minister pytał o radę? (Notabene bardzo rzadko widuje polskich sommelierów na degustacjach polskich win. Na Święcie Wina w Janowcu nie było żadnego).

– czy wszyscy polscy producenci wina mieli równe szanse, by wystartować w degustacji na ul. Foksal? W jakim trybie przekazano informację o tej możliwości zaprezentowania swoich wyrobów?

– jak ma się negatywna decyzja o odrzuceniu polskich win oraz pozytywna – o „podpisaniu porozumienia z Węgrami” do ustawy o zamówieniach publicznych? Czy Węgrzy przedstawili swoją ofertę zaopatrzenia win zgodnie z tą ustawą? Kim były inne podmioty, które uczestniczyły w tej procedurze? Czy zakup win serwowanych w czasie 33 spotkań roboczych przekracza wartość 14 tys. euro i podlega ustawie o zamówieniach publicznych?

– wątpliwości budzi fakt, że do obsługi winiarskiej tak dużego i prestiżowego projektu wybrany został podmiot zagraniczny. Czy wina węgierskie podawane w czasie polskiej prezydencji w UE pozyskiwane będą z rynku polskiego? W jaki sposób Ministerstwo komentuje fakt, że ewentualne sprowadzanie tych win z zagranicy uderza w polskich przedsiębiorców – importerów wina i zmniejsza potencjalne wpływy z VAT do polskiego budżetu?

Pytania te wysłałem dzisiaj do MSZ i Departamentu Koordynacji Przewodnictwa Polski w Radzie UE. Mam nadzieję wkrótce przekazać Państwu odpowiedzi. Chyba nie tylko ja jestem ciekaw kulisów podjęcia tej kontrowersyjnej decyzji.

Read Full Post »