Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘Słowenia’

Mamy nowego importera. Po cichutku, bez fajerwerków ani nawet internetowych iskierek zadebiutowała Winna Spółdzielnia. Minikatalog mieści się na dwóch kartkach A4, ale aż kipi od cudów. Barbera d’Asti od modnego Iuli, gwiazdorska Słowenia od Sutora, naturalistyczna La Stoppa z Emilii, arcytradycyjna Gattinara of Travagliniego, koneserskie Barolo Giuseppe Rinaldiego i mineralna Lessona z Proprietà Sperino.

Najbardziej pijalne wina jakie próbowałem w 2011.

W tych ostatnich trzech nazwiskach rozpoznajemy rękę Bogdana Fałowskiego, winomana, właściciela kultowej kawiarni Kofeina w Suchej Beskidzkiej i człowieka, któremu zawdzięczamy wprowadzenie na polski rynek tak wybitnych winiarzy, jak Paolo De Marchi (Isole e Olena), Giuseppe Rinaldi, Marcel Lapierre, Josef Umathum. Pierwszy projekt Fałowskiego, Kawa–Wino–Czekolada, w krótkim czasie zdobył dużą popularność i zgarnął nagrody nieproporcjonalne do swoich rozmiarów (był to w zasadzie import jednoosobowy). W 2008 pozawiniarskie względy popchnęły Fałowskiego do przekształcenia KWC w nową firmę Enoteka Polska, we współpracy z Maciejem Bombolem i Tomaszem Koleckim-Majewiczem.

Ta współpraca już się zakończyła (Enotekę prowadzi dziś w pojedynkę i z sukcesami Maciej Bombol), ale Fałowski wraca na scenę z nowym, obiecującym projektem.W Krakowie na Konfederackiej 4 działa już nowa winiarnia z własnym importem. Znajdziemy w nim część nazwisk z dawnego katalogu oraz nowe z Włoch i Słowenii, a niedługo także z Francji. Podejście wciąż to samo – wina z małych, rodzinnych winiarni, terroirystyczne, autorskie, często ekologiczne i biodynamiczne (choć niekoniecznie z certyfikatem), zwykle od winiarzy–indywidualistów, cokolwiek postrzelonych, nieprzewidywalnych. Zachwyciły mnie dwa wina Edvarda i Mitji Lavrenčiciów ze słoweńskiej Vipawy. Ich winiarnia Sutor parę lat temu zwróciła moją uwagę jedną z absolutnie najciekawszych interpretacji odmiany Sauvignon Blanc. Wróciłem do tego wina po latach: rocznik 2008 (73 zł) jest zachwycający, pełen świeżości, czystego jak łza owocu, nut mineralnych, zarazem bez kwaśnej chamowatości, w jaką Sauvignon często popada. Kluczem do sukcesu jest zebranie winogron w idealnym punkcie: nuty owocowe są dojrzałe, ale nie ma tu cienia rozlazłości, a alkohol pozostaje na rozsądnym poziomie 13,5%. Sekundowym wręcz wyczuciem rytmu zachwyca też czerwona Burja 2007 (Merlot ze szczyptą dzikiego rdzennego Refoška; 105 zł). Piękny jest owoc tego wina i piękna jest jego mięsisto-soczysta pijalność, radosna lekkość Beethovenowskiego scherza, uwolnienie od parkerowskich ambicji, wino jako napój orzeźwiający i energetyzujący.

Edvard Lavrenčič. © Marijan Močivnik / Studio Ajd / Sutor.

Nie jest przypadkiem, że podobnie mógłbym określić dwa Verdicchio z Fattoria San Lorenzo. Proste Vigna di Gino 2009 (28 zł) to niby proste wino codzienne, ale ileż przyjemności w jego soczystej gruszkowości i budzącej apetyt goryczce w końcówce. Ambitniejsza Riserva Vigna delle Oche 2007 (66 zł), jak przystało na wino dojrzewające dwa lata tylko w kadzi stalowej, jest wzorem umiaru, odmierzonej przy ekierce mineralności, fascynującym miksem nut słodkich i słonych, jesiennych i świeżych zarazem, jak dym z ogniska unoszący się w majową noc. Dzielny Natalino Crognaletti z San Lorenzo proponuje nawet Verdicchio 13-letnie (Riserva Aziendale 1998 za 179 zł) i jestem dziwnie pewny, że będzie to butelka wybitna.

Cenowy i kulinarny hit.

Wina importowane przez Bogdana Fałowskiego mają swój wyrazisty styl. Są wyrazem prawdziwej filozofii wina – tak w robieniu go, jak i w piciu. Nawet jeśli nie ze wszystkimi się zgadzam – z wybitnymi butelkami z Borgo del Tiglio sam się psychicznie zmagam, butelka taniego La Stoppa Rosso zrefermentowało i poszło w tango – z pewnością nie są nudne czy banalne. A do tego oferowane są w najuczciwszych w Polsce cenach. Już za czasów Kawy–Wina–Czekolady Fałowski zdumiewał swoją wąską jak talia osy marżą. W 2007 r. sprzedawał Sacrisassi Rosso za 99 zł, Cepparello za 148 zł, czyli w cenach, po których nie tak łatwo kupić te wina w kraju produkcji. Po pięciu latach, huśtawce kursu złotego, bankructwie Lehman Brothers i łącznej inflacji 17% Winna Spółdzielnia oferuje Sacrisassi za 111 zł. To dodatkowy powód, by zawierzyć temu importerowi.

Mówiąc o winie, za rzadko mówimy o ludziach. Kwasowość, garbniki, alkohol, finezja, koncentracja, a w najlepszym razie terroir i antropomorfizowana winorośl, która „daje z siebie wszystko” i „przestawia się na tory jakości” we współpracy z człowiekiem. Ten ostatni w opowieści o winie pojawia się najczęściej tylko w postaci bohaterskiego winiarza albo diabelskiego enologa. A przecież wino to też agronomowie, hurtownicy, sklepikarze, importerzy. Na importerów najczęściej nad Wisłą psioczymy z powodu wygórowanych marż i marnej selekcji. Wszak są wśród nas postaci prawdziwie wielkiego formatu.

Bogdan Fałowski: skromny, wielki człowiek wina w Polsce.

(więcej…)

Read Full Post »

Trwa finał Grand Prix Magazynu WINO. W degustacji w ciemno spośród 80 win wybieramy najlepsze butelki roku w 9 kategoriach. Do finału trafiły najlepsze i najciekawsze wina zauważone przez redaktorów Magazynu w ramach naszych paneli degustacyjnych i nie tylko.

© Kamil Kawałko/KKWADRAT.

Tegoroczną nowinką jest zaproszenie do oceniającego panelu nie tylko współpracowników MW, sommelierów, ale i szerokiej reprezentacji blogerów. Wczoraj wina białe degustowali z nami winomani z iWines, O winie, Moje Wina, Książka i Wino, Winobrania, Pij Wino!, a także z nieblogów Sstarwines i Kup Sobie Wino. (Za to z komisji oceniającej wyłączeni zostali importerzy win, którzy uczestniczyli w degustacji wyłącznie jako obserwatorzy).

Jako sekretarz komisji i mąż zaufania, pieczołowicie chowający butelki w czarne skarpety, nie uczestniczyłem w głosowaniu i mogłem spojrzeć na wczorajszy finał nieco z boku. Wybór czołowych butelek w pięciu kategoriach nie był łatwy, zwłaszcza, że jak to w życiu, niektóre wypadły znacznie poniżej, a inne powyżej oczekiwań. Oto parę spisanych na gorąco uwag – oczywiście zupełnie niezależnych od werdyktu jury, który podamy do publicznej wiadomości w czasie uroczystej gali Magazynu WINO 7 grudnia.

Wina białe do 30 zł

Mój faworyt: Dveri-Pax Šipon 2009 – powiedzieć że jest to wino wiejskie to nic nie powiedzieć – pierwszy nos jest tak zredukowany, że chce się wziąć nogi za pas, ale po chwili w kieliszku rzecz jest zdumiewająco jak na swoją cenę cielista i wielowymiarowa. Czy komisja dała mu szansę?

Rozczarowanie: Viña Collado Macabeo 2009 (101win.pl) – degustowane w panelu MW wino zalecało się zaskakującą jak na swe pochodzenie mineralnością. tym razem wypadło blado, mlecznie, twardawo, technicznie.

Wina białe do 60 zł

W tym dobrym przeglądzie polskich półek mój prywatny złoty medal przyznałbym Dobogó Tokaj Furmint 2008 od Mielżyńskiego – ten świeżutki rocznik był z początku bardzo beczkowy, agresywny, ale co za materia!

Rozczarowanie: Konrad Sauvignon Blanc 2009 – nie piłem tego wina na panelu MW, gdy zostało wyróżnione w kategorii cena/jakość; mnie wydało się prościutkie, bez większego owocu, bez dodatkowego wymiaru i odstające swą jakością od innych win w tej kategorii.

Wśród degustatorów m.in. Sławomir Chrzczonowicz (Winkolekcja) i Ewa Rybak (Moje Wina). © Kamil Kawałko/KKWADRAT.

Wina białe powyżej 60 zł

Mój faworyt: walczyłem ze sobą, ale w końcu uległem magicznej głębi Heymann-Löwenstein Röttgen Riesling 2008 (101win.pl) – cukru resztkowego niby sporo, co zawsze sprawia, że konkurencja z winami prawdziwie wytrawnymi nie jest do końca fair, ale z każdą chwilą odzywało się tu więcej mineralności i struktury.

Rozczarowanie: Telavi Wine Cellar Satrapezo 10 Kvevri 2007, o tym wspaniałym gruzińskim winie z amfory pisałem niedawno tu, ale to nie był jego dzień: nie smakowało mi, było matowe, bez głębi, bez emocji, nie mogło się równać z powyższym Rieslingiem i pozostałymi winami ze ścisłego finału w bieli. A może do kogoś w gronie jury jednak przemówił?

Wina słodkie

Stylistyczna zagwostka: głosować na mineralną kwasowość Rieslinga czy na gładki jak nadmorski piasek cukier porto? Rześkość Tokaju czy kalejdoskopowe smaki vinsanto? Rozczarował mnie per saldo Velich TBA Welschriesling 2005 (Mielżyński), superskoncentrowany, ale męczący i płaski jak karmel, do tego ze sporym alkoholem. A zdumiał Kikelet Tokaj Aszú 5P 2004 – to wino dość lekkie, zwiewne, mało słodkie; w życiu nie dałbym mu szansy w starciu z takimi tytanami, jak Velich czy Aszú 6P 2000 od Pajzosa, a jednak jego czysty jak sopel lodu morelowy smak ciągnął się za mną jeszcze w taksówce, którą odjeżdżałem z degustacji. Czy tylko za mną?

Finałowe wina słodkie w kieliszkach. / © Kamil Kawałko/KKWADRAT.

(więcej…)

Read Full Post »

DSC00003

Dzień jak co dzień. Kolejami Mazowieckimi punktualnie i wygodnie dojechałem na drugi koniec miasta (trzeba tylko postawić nowe wiaty na stacji Warszawa-Gocławek). Przeszedłem świeżo wyasfaltowaną ulicą na peryferiach, przy której mieściły się małe zakłady i firmy; przed świeżo otynkowanymi budynkami stały umyte audi i mercedesy. Dotarłem do nowiutkiej hali targowej, gdzie w recepcji w ciągu pięciu sekund dostałem magnetyczny identyfikator, a recepcjonistki sympatycznie się uśmiechały. W hali targowej swe wina polskiej publiczności prezentowało kilkudziesięciu producentów z całego świata. Było kameralnie, ale nie piłem ani jednego złego wina, a mogłem przebierać wśród chablis, sancerre, ribera del duero, chianti, szampanów aż po butelki z dalekiej Australii, przemieszane ze swojskim miodem półtorakiem. Uciąłem pogawędki ze sprzedawcą z dobrze prosperującego sklepu winiarskiego na Żoliborzu i wydawcą z Poznania, który ma pomysł na mocne wejście na rynek książek winiarskich. A także z zadowolonymi z życia winiarzami ze Słowenii, Mołdawii, Macedonii i Gruzji, którzy mogą produkować wina jakie im się żywnie podobają i sprzedawać je wszędzie tam, gdzie znajdą się chętni. W Polsce się znajdują. Pani Wiera z Mokotowa lubi Kindzmarauli, a pan Wiesław z Ostródy woli konkretniejsze Mukuzani.

Na komentowanej degustacji zjawił się nadkomplet dobrze obeznanych z tematem słuchaczy. Toalety były czyste i dobrze oznakowane. Na targach nikt się nie upił, a „kolekcjonerów” proszących o otwarte wino do zabrania do domu było niewielu i budzili powszechną sympatię. Wrociłem do domu zmęczony i zadowolony, a wychodząc z dworca nabyłem jeszcze fantastyczną polską truskawkę po 5 zł za łubiankę. Dzień jak co dzień.

Dveri-Pax Eisenthür 2005

Dwudziestolecie wolności świętowałem skromnie w zaciszu najmniejszej komórki społecznej. Przepełniały nas codzienne uczucia i troski z lekką domieszką dumy i satysfakcji. Za Polskę, wolność i dwadzieścia lat normalności wypiliśmy toast dumnym winem od słoweńskich braci: Dveri-Pax Eisenthür 2005. Nie było idealne (prawdę mówiąć dosyć kwaśne), lecz nawet to wydawało się odpowiednie do okazji. Oby nam się!

Read Full Post »